Zwrot ws. zakatowanego Kamilka. Na jaw wyszła zaskakująca prośba jego matki
Losem Kamilka interesują się ci, którzy walczą o to, by instytucje odpowiedzialne za nadzór rodziny zostały rozliczone. Dzięki ich uporowi Sąd Rejonowy w Kielcach zdecydował ostatnio, że prokuratura po raz kolejny przyjrzy się zaniedbaniom urzędników w sprawie przemocy w rodzinie Kamilka.
— To był bardzo ważny dzień dla całej społeczności skupionej wokół Kamilka, pojawiła się nadzieja — mówi Piotr Kucharczyk założyciel fundacji noszącej imię Kamilka. Osoba, która bezinteresownie zorganizowała pogrzeb chłopcu i zaangażowała się w walkę o ocalenie maltretowanych dzieci, których symbolem jest Kamilek. Piotr Kucharczyk był w kieleckim sądzie wraz z Rzeczniczką Praw Dziecka Moniką Horna-Cieślak, Magdaleną Mazurek, przyrodnią siostrą Kamilka, oraz wolontariuszami. Wszyscy czekają na rozliczenie instytucji, które wiedziały o krzywdzie Kamilka, jednakże nic nie zrobiły. — Jeśli trzeba będzie, sprawę zgłosimy nawet do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka — mówi Piotr Kucharczyk.
Historia Kamilka trzy lata temu poruszyła serca Polaków. Chłopiec zmarł 8 maja 2023 r. po 35 dniach walki o życie. Został brutalnie skatowany przez ojczyma, który wrzucił go na piec węglowy i polewał go wrzątkiem. Zmaltretowanego syna odnalazł biologiczny ojciec. Na pomoc było za późno.
Wkrótce okazało się, że matka Kamilka oszukiwała nie tylko ojca chłopca, ale również instytucje nadzorujące jej rodzinę. Kobieta wraz z mężem Dawidem B. wychowywała szóstkę dzieci. W domu była przemoc fizyczna i psychiczna wobec dzieci. Kamilek uciekał z domu, przychodził do szkoły posiniaczony, z połamaną ręką. Nauczyciele, kuratorzy i sąd rodzinny nie dostrzegli cierpienia chłopca. Prokuratura Regionalna w Gdańsku 8 stycznia 2025 r. umorzyła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez pracowników urzędów pełniących nadzór nad rodziną Kamilka w latach 2018-2023.
Sprawa Kamilka znana była 18 instytucjom. Nikt nie zareagował
— Łącznie, jak wyliczyli dziennikarze, było 18 instytucji, ale żadna nie dostrzegała przemocy, zlekceważyła sygnały świadczące o niej. Kamilek przychodził do szkoły ze złamaną ręką i sińcami na twarzy. Nikt tego nie widział? — pyta Piotr Kucharczyk. Na decyzję prokuratury zażalenie złożyła przyrodnia siostra Kamilka, Magdalena Mazurek. Trwało to miesiącami, zanim sprawa trafiła na wokandę w Kielcach.
W kwietniu ub.r. Sąd Rejonowy w Częstochowie zwrócił się do Sądu Najwyższego o wskazanie jednostki, która zajmie się zażaleniem siostry Kamilka. Sąd Najwyższy wskazał Sąd Rejonowy w Kielcach, a ten zapoznawał się z dokumentacją sprawy przez kolejnych kilka miesięcy. Akta historii Kamilka liczą 50 tomów.
Przyrodnia siostra Kamilka pyta jak to wszystko się skończy?
Sąd rozpatrzył wniosek 15 stycznia br. — Płakałam — mówiła “Faktowi” Magdalena Mazurek po ogłoszeniu decyzji sądu w Kielcach. — W maju miną trzy lata od śmierci Kamilka, dalej nikogo nie rozliczono. Często spoglądam na zdjęcie Kamilka. Pytam go, jak to wszystko się skończy? Widzę jego uśmiechniętą twarz na zdjęciu i płaczę — opowiada pani Magdalena. Sąd w Kielcach uznał, że sprawę zaniedbań urzędniczych powinna jeszcze raz zbadać prokuratura. Jednakże wnioskujący chcą, by nie rozpoznawała jej Prokuratura Regionalna w Gdańsku, która umorzyła to śledztwo.
Oprawcy Kamilka z Częstochowy nie chcą uczestniczyć w procesie
Z kolei przed Sądem Okręgowym w Częstochowie od czerwca 2025 r. toczy się proces Magdaleny B. i Dawida B. Na sali sądowej w ławach nie ma oskarżonych. Nie uczestniczą też w posiedzeniach w trybie zdalnym. Pojawili się tylko na rozpoczęciu procesu. Potem, jak ustalił “Fakt, oświadczyli, że nie chcą uczestniczyć w procesie.
— Nie wiem, jaka kara ich spotka. Skoro sądy są łaskawe dla urzędników, mogą w podobny sposób potraktować matkę i ojczyma Kamilka. Mam obawy, jakie wyroki dostaną — zauważa Magdalena Mazurek. Przyznaje, że ma wyrzuty sumienia, że mogła wcześniej zareagować, by uratować Kamilka. — To się wszystko stało tak nagle w moim życiu. Poznałam moich przyrodnich braci na krótko przed śmiercią Kamilka. Zaufałam instytucjom, one mi pomogły w życiu, bo też wiele przeszłam jako dziecko. Liczyłam, że i one pomogą moim młodszym braciom. Sygnalizowaliśmy z tatą, co się dzieje, tak jak mogliśmy, że jest przemoc, że Kamilek uciekał, że miał obrażenia od bicia. Nie posłuchano nas i zlekceważono wszystko — mówi pani Magdalena.
Ulica Kosynierska w Częstochowie. Miejsce katowania Kamilka. Nikt nic nie słyszał?
Magdalena Mazurek była niedawno na ul. Kosynierskiej w Częstochowie, gdzie w męczarniach skonał jej młodszy brat. — To mieszkanie jest dla mnie miejscem kaźni. Przecież Kamilek krzyczał, gdy ojczym połamał mu nogi, gdy go poparzył, wrzucając na rozżarzony piec. Przecież musiał wyć z bólu. Czy naprawdę nikt tego nie słyszał? Żaden sąsiad. Nikt! To jest niemożliwe — mówi ze łzami. Zastanawia się, jak pracownicy pomocy społecznej mogli uwierzyć Magdalenie B. — Kamilek leżał ciężko poparzony, a oni nawet nie weszli do mieszkania sprawdzić, czy matka przypadkiem nie kłamie. Ludzie, którzy widzieli to i nic nie zrobili, powinni do końca życia mieć przed oczami konającego Kamilka — podsumowuje oburzona.
Matka Kamilka pisze listy do dzieci i chce wyjść na wolność
Jak ustalił “Fakt”, Magdalena B. (38 l.), choć pozbawiona praw rodzicielskich, pisze regularnie z aresztu listy do dzieci. Są one w placówce opiekuńczej. Magdalena B. pisze, że tęskni za nimi i chciałaby się z nimi spotkać. O Kamilku nigdy nie wspomina. Często wspomina natomiast, że nadal jest matką i chciałaby swoje dzieci zobaczyć. Obrońca oskarżonej już dwukrotnie zwrócił się do sądu z wnioskiem o uchylenie jej aresztu. Wnosił, by odpowiadała przed sądem z wolnej stopy. Jednak z każdym razem sąd oddalał wniosek. Magdalena B. i Dawid B. mają przedłużone areszty tymczasowe do 23 marca br.
Dawidowi B. (30 l.) ) grozi dożywocie za zabójstwo Kamilka ze szczególnym okrucieństwem. Prokuratura oskarża go również o znęcanie się psychiczne i fizyczne nad dziećmi w warunkach recydywy i molestowanie seksualne jednego z dzieci. Magdalena B. oskarżona jest o pomoc w zabójstwie.
Dawidowi B. grozi dożywocie. Magdalenie B. 25 lat.
Ojciec zamordowanego Kamilka ujawnił treść listów z więzienia. Dostaje je od matki chłopca \
Tata zmaltretowanego Kamilka niewinny. Była żona wytoczyła mu proces zza krat
/13
Kamilek (†8 l.) został zmaltretowany przez ojczyma. Matka chłopca nie wezwała pomocy. Twierdziła, że ze strachu przed karą.
/13
Rafał Klimkiewicz / Edytor
Kamienica przy ul. Kosynierskiej w Częstochowie, gdzie mieszkał Kamilek.








