Zmumifikowane zwłoki w Poznaniu. “Mówili, że podróżuje”
Osiedle Bolesława Śmiałego na Piątkowie w Poznaniu. To właśnie tam 28 stycznia policjanci asystujący komornikowi w egzekucji odkryli zmumifikowane zwłoki starszego mężczyzny, najprawdopodobniej 86-letniego pana Józefa. — Mogły leżeć tam nawet od 2022 r. — mówi “Faktowi” Łukasz Paterski, rzecznik prasowy poznańskiej policji.
Czytaj także: Tragedia w Ursusie. Krzysztof i Grażyna zamarzli we śnie. Przez lata nie przyjmowali żadnej pomocy
Zmumifikowane zwłoki w mieszkaniu w Poznaniu. Dlaczego przez tyle lat nikt nic nie zauważył?
Szok. Jak to możliwe, że przez tyle lat nikt nie zauważył, że człowiek tak po prostu, z dnia na dzień, zniknął? Senior mieszkał w 11-piętrowym bloku z lat 80. Na każdym piętrze trzy mieszkania, on zajmował to na siódmym piętrze. Regularnie mijał się z sąsiadami w starej, ciasnej windzie. Mijał się z nimi w drodze do Biedronki, która jest dosłownie przed budynkiem. Ale nikogo nie zaniepokoiło, gdy nagle przestał być widywany.
Czytaj także: Sąsiedzi zawiadomili służby, na miejscu policjanci zastali dwa ciała. Tylko on jeden przeżył dramat
— Nie znałam, nawet nie wiem jak wygląda. Ale ja tu nie mieszkam, tylko do mamy przyjeżdżam. To był jakiś człowiek, tu mi sąsiad mówił, który jeździł ciągle na wycieczki, ciągle gdzieś — mówi nam kobieta napotkana na klatce schodowej bloku, w którym mieszkał zmarły senior.
Wskazuje na skrzynkę na listy. — Ta skrzynka… No pełno. Wszystko wylatywało. Pełno listów. No ale co mnie to interesuje? No nie ma kogoś i ok.
“My tu się nie znamy”
— My tu się nie znamy. Tylko dzień dobry, do widzenia. Ci, co kiedyś byli, pierwsi, to się znamy, a tak to nie. Chociaż myśmy z sąsiadami mówili: “Pani, ja myślę, że on tam nie żyje w środku, bo tych listów tyle”. Ale nikt nie wchodził. I nic nie było czuć — komentuje sąsiadka zmarłego.
Sprawa wyszła na jaw, gdy w mieszkaniu pojawił się komornik. Wiadomo, że mężczyzna miał ustawione stałe zlecenia opłat za czynsz do spółdzielni mieszkaniowej, ale nie płacił innych rachunków. Jak ustaliliśmy, feralnego dnia pracownicy gazowni mieli zdjąć licznik gazu przynależny do mieszania, dzięki czemu odkryto zgon.
— Tu jest bardziej pytanie o relacje międzyludzkie i tak zwaną może znieczulicę i brak zainteresowania sąsiadami. Jestem z pokolenia, kiedy sąsiadów się znało. Dbajmy o te relacje. Ta sytuacja pokazuje, że to jest niezwykle istotne — podkreśla Dorota Wesołowska, rzeczniczka prasowa Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
/5
P.F.Matysiak / newspix.pl
Mężczyzna zmarł prawdopodobnie w 2022 r.
/5
P.F.Matysiak / newspix.pl
Mieszkańcy nie zauważyli zniknięcia seniora.








