Zakopali psa w parku w Mirsku. Jest prawomocny wyrok dla oprawców
5 marca prokuratura w Jeleniej Górze przekazała, że dwoje mieszkańców Mirska zostało prawomocnie skazanych za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad dwoma psami. Zwierzęta były bite, kopane i rzucane o ścianę. Jedno z nich nie przeżyło.
Makabryczne odkrycie w parku
Sprawa wyszła na jaw w lipcu 2024 r. Policjanci z posterunku w Mirsku natrafili w mediach społecznościowych na wpis mieszkańców, z którego wynikało, że w parku miejskim zakopano psa, który wcześniej miał być katowany.
Funkcjonariusze natychmiast pojechali we wskazane miejsce. Na miejscu znaleźli truchło zwierzęcia w worku, przysypane ziemią. Sekcja zwłok wykazała liczne złamania i obrażenia wskazujące na znęcanie się nad psem.
Jeszcze tego samego dnia policjanci zatrzymali dwie osoby: 45-letnią kobietę i 52-letniego mężczyznę, mieszkańców Mirska.
Psy bite i przetrzymywane w klatce
Śledczy ustalili, że para przez dłuższy czas znęcała się nad dwoma psami rasy mieszanej. Zwierzęta były bite po głowie, kopane i rzucane o ścianę.
Dodatkowo psy przetrzymywano przez wiele godzin dziennie w zbyt małej klatce, która uniemożliwiała im przyjęcie naturalnej pozycji ciała. Zwierzęta znajdowały się również w stanie rażącego zaniedbania i nie zapewniano im opieki weterynaryjnej.
Więzienie i zakaz posiadania zwierząt
Sąd Rejonowy w Lwówku Śląskim uznał oskarżonych za winnych znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Kobieta i mężczyzna zostali skazani na 8 miesięcy pozbawienia wolności oraz 10-letni zakaz posiadania wszelkich zwierząt.
Sąd orzekł także przepadek psa, nad którym się znęcali.
4 marca 2026 roku Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze utrzymał wyrok w mocy. Orzeczenie jest już prawomocne.
— Sprawcy nie przyznali się do popełnienia zarzucanego im przestępstwa, jednak sąd nie dał wiary ich wyjaśnieniom — mówi Ewa Węglarowicz-Makowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.
Niedożywione niemowlę na OIOM-ie. Rodzice zaatakowali mundurowych
Niecodzienne sceny przed komisariatem. “Twierdził, że nic nie pamięta”
Pogrzeb Adama K. i Marii P. Tłumy żałobników w milczeniu








