Wypadek na stacji w Woli Bierwieckiej. Rodzice Dominika zabrali głos
We wtorek, 10 marca, Gmina Stromiec poinformowała w mediach społecznościowych o wizycie taty Dominika w urzędzie.
Wczoraj odwiedził nasz urząd tata Dominika Hołuja. Wraz ze swoją żoną, za pośrednictwem profilu Urzędu Gminy Stromiec, pragną z całego serca podziękować wszystkim osobom, które okazują im wsparcie w tym trudnym czasie
— czytamy na profilu Gminy Stromiec na Facebooku.
Zobacz także: Tajemnicza śmierć prokuratora i jego syna. Nowe fakty
17-letni Dominik walczy o życie. Poruszające słowa rodziców
Rodzice rannego 17-latka w poruszających słowach zwrócili się do wszystkich osób, które okazały im wsparcie po wypadku Dominika.
W imieniu swoim oraz naszego syna Dominika pragniemy podziękować za każdą pomoc, dobre słowo, modlitwę oraz za dar oddanej krwi dla naszego syna. Wasza życzliwość, otwartość i ogromne serca są dla nas nie do opisania. Dzięki Wam czujemy, że nie jesteśmy sami, a dobro i solidarność naprawdę istnieją wśród ludzi.
Każda modlitwa, każdy gest wsparcia i każda kropla oddanej krwi mają dla nas ogromne znaczenie. Daliście naszemu synowi coś bezcennego — nadzieję, siłę i szansę.
Z głębi serca dziękujemy wszystkim, którzy byli i są z nami myślą, modlitwą i czynem. Wasza pomoc na zawsze pozostanie w naszej pamięci i w naszych sercach.
Z wyrazami wdzięczności
Rodzice Dominika
— czytamy na profilu Gminy Stromiec.
Wypadek 17-letniego Dominika na stacji w Woli Bierwieckiej
Dramat rozegrał się 14 lutego br. na stacji kolejowej w Woli Bierwieckiej w gminie Jedlińsk (województwo mazowieckie). 17-letni Dominik podróżował pociągiem kursującym na trasie Radom Główny — Warszawa Gdańska. Jeszcze przed przyjazdem na stację w Woli Bierwieckiej jedna z pasażerek poprosiła współpodróżnych o pomoc w zniesieniu wózka dziecięcego na peron. Gdy pociąg się zatrzymał, Dominik postanowił pomóc kobiecie.
Kiedy próbował ponownie wsiąść do wagonu, drzwi gwałtownie się zamknęły, przytrzaskując chłopcu rękę i miażdżąc ją. Zszokowani świadkowie próbowali otworzyć drzwi i uwolnić 17-latka, jednak w tym momencie pociąg ruszył. Nastolatek przez chwilę biegł obok składu z uwięzioną ręką, lecz po chwili upadł i został wciągnięty pod pociąg. Skład przejechał po jego nogach, zatrzymując się dopiero kilka metrów dalej.
Dominik odniósł straszne obrażenia — stracił część prawej dłoni, fragment prawej stopy oraz całą lewą nogę. Najpierw został przetransportowany do szpitala w Radomiu, a następnie przewieziony do placówki w Warszawie, gdzie wciąż walczy o życie.
Zobacz także: Pomagał kobiecie z wózkiem, teraz walczy o życie. Prokuratura ujawnia
/1
– / Archiwum prywatne
Dominik pomagał kobiecie z wózkiem wysiąść z wagonu, a kiedy znowu do niego wsiadał, został wciągnięty pod skład pociągu.








