Wypadek Dominika poruszył tysiące osób. Zbiórka przerosła oczekiwania
Największym pragnieniem Dominika jest powrót do normalności. Pomóc mają mu w tym nowoczesne protezy nóg. Ich cena jest jednak bardzo wysoka — przekracza milion złotych. Sprzęt wyposażono w zaawansowane technologie, takie jak systemy aktywnego podciśnienia czy elementy dostosowujące się do użytkownika.
Zobacz także: Trudne warunki w Dolinie Pięciu Stawów. Turyści uwięzieni w schronisku
Historia Dominika poruszyła Polaków. Ruszyła lawina pomocy
Wsparcie z NFZ obejmuje jedynie niewielką część tej kwoty — około 40 tys. zł, dlatego pozostałe środki rodzice Dominika musieli zdobyć sami. Zdecydowali się poprosić o pomoc i spotkali się z ogromnym odzewem, którego zupełnie się nie spodziewali. Już w ciągu jednego dnia udało się zebrać ponad 1 mln 400 tys. zł. Ta suma pozwoli nie tylko na zakup protez, ale także na ich serwis przez pięć lat oraz rehabilitację chłopca.
— Nie chcemy nikogo naciągać, dlatego po osiągnięciu celu, zbiórka została zamknięta. Chcemy, żeby wszystko było uczciwe — powiedział “Faktowi” tata Dominika.
Okazuje się jednak, że wielu darczyńców nadal chce się włączyć w pomoc chłopcu, dlatego Fundacja Podaruj Dobro podjęła decyzję o kontynuowaniu zbiórki.
“Najcichsi ludzie, wychowani w skromności i pokorze, najrzadziej proszą o pomoc” — tymi słowami rozpoczyna się wpis opublikowany w środę na profilu fundacji na Facebooku.
W jego dalszej części przekazano, że zbiórka będzie kontynuowana za aprobatą i zgodą rodziny Dominika.
W odpowiedzi na liczne prośby darczyńców — w szczególności osób, które nie zdążyły wcześniej dokonać wpłat, a nadal chcą włączyć się w pomoc — podjęliśmy decyzję o umożliwieniu wpłat na zbiórce, za aprobatą i zgodą Rodziny.
Decyzja ta wynika także z troski o przyszłość Dominika oraz jego dalszą drogę powrotu do możliwie samodzielnego życia.
Na stronie zbiórki pokazujemy kolejne etapy pomocy. Wczoraj rozpoczęliśmy drugi etap pomocy w ramach projektu Reha Connects — Fundacja przejęła na siebie ciężar wsparcia w sprawach formalnych i urzędowych, odciążając rodzinę.
— czytamy.
Fundacja przekazała też, że podjęcie decyzji o kontynuowaniu zbiórki było trudne.
“To była trudna decyzja dla nas wszystkich. Z jednej strony osiągnięty został cel na najbliższy czas — protezy i rehabilitacja, z drugiej setki próśb od osób, które nie zdążyły pomóc, a jednocześnie patrzą szerzej na dalsze wsparcie Dominika — jego odnalezienie się w nowej rzeczywistości, dostosowanie życia i codzienne funkcjonowanie. Zdecydowaliśmy się dać taką możliwość, myśląc o przyszłości Dominika i jego dalszym powrocie do samodzielnego życia” — przekazała w komentarzu Fundacja Podaruj Dobro.
— Nigdy nie będziemy w stanie okazać naszej wdzięczności za serce, które ludzie okazali Dominikowi — mówił w rozmowie z “Faktem” Dariusz Hołuj, tata Dominika. — Bez nich marzenie Dominika, by wrócić do normalnego życia byłoby niemożliwe. Z całego serca dziękujemy wszystkim, którzy pomogli naszemu dziecku. Dziękujemy też za modlitwy, dobre słowa i wsparcie — dodał wzruszony.
Wypadek Dominika na stacji Wola Bierwiecka
Dramat rozegrał się 14 lutego 2024 r. Tego dnia 17-letni Dominik wracał z mamą pociągiem z Radomia. Gdy skład zatrzymał się na stacji Wola Bierwiecka, dostrzegł kobietę wysiadającą z wózkiem i natychmiast ruszył jej na pomoc. Pomógł wynieść wózek na peron, jednak kiedy próbował ponownie wsiąść do pociągu, drzwi niespodziewanie się zamknęły, przytrzaskując rękę 17-latka.
Dominik został wciągnięty pod ruszający pociąg. Skład ciągnął chłopca jeszcze przez kilkadziesiąt metrów. Nastolatek przez cały czas był przytomny, a dramat rozgrywał się na oczach jego mamy.
Chłopiec w stanie krytycznym trafił do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jego życie. Najpierw przeszedł operację ratującą życie w Radomiu, a następnie został przewieziony do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Choć medykom udało się ocalić jego życie, w wyniku wypadku stracił obie nogi oraz palce prawej dłoni.
17-latek przeżył koszmar na torach. Cała Polska ruszyła z pomocą
Wypadek Dominika na stacji w Woli Bierwieckiej. Wzruszające słowa rodziców
Dominik stracił nogi, ratując pasażerkę. Zebrano rekordową kwotę
/1
– / Archiwum prywatne
17-letni Dominik w wypadku na stacji Wola Bierwiecka stracił obie nogi i palce prawej ręki.








