Ustka. Piotr K. z SOP w areszcie. Prokuratura ujawnia wyniki toksykologii
Piotr K. spędził w areszcie ostatnie osiem tygodni, ale śledczy wciąż czekają na kluczowy dokument. Mimo upływu czasu podejrzany o zabójstwo czteroletniej córki nie zdecydował się na wyjawienie powodu swojego ataku.
Czysta krew i brak wyjaśnień. Szokujące wyniki badań Piotra K.
Mijają właśnie dwa miesiące od dramatycznych wydarzeń w Ustce, gdzie Piotr K., wówczas jeszcze czynny funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa, zaatakował swoich bliskich. Choć pierwsze doniesienia sugerowały spożycie niewielkiej ilości alkoholu przed zdarzeniem, oficjalna opinia biegłych całkowicie to wyklucza.
— Przyszła opinia, z której wynika, że nie znaleziono ani alkoholu, ani żadnych środków psychoaktywnych — informuje prok. Paweł Wnuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Słupsku. Dokument jednoznacznie potwierdza, że w organizmie 44-latka nie było narkotyków ani innych substancji odurzających.
Śledczy walczą o dalszą izolację
Tymczasowe aresztowanie Piotra K., na które sąd wydał zgodę w lutym, dobiega końca. Śledczy nie mają jednak wątpliwości, że mężczyzna musi pozostać za kratami. Jak potwierdza nam prok. Paweł Wnuk, w najbliższy poniedziałek, 13 marca, zostanie złożony wniosek o przedłużenie aresztu.
Podejrzany do tej pory nie ułatwił zadania organom ścigania. Choć przyznał się do zarzucanych czynów, jego motywacja pozostaje nieznana. Zapytany o to, czy Piotr K. w toku dotychczasowego śledztwa wyjaśnił powody swojego ataku, prok. Wnuk odpowiada krótko: — Nie, w ogóle.
Śledczy wciąż czekają również na kluczową opinię biegłych psychiatrów, która ma odpowiedzieć na pytanie o poczytalność sprawcy.
SOP odcina się od funkcjonariusza i pomaga rodzinie
Piotr K. nie jest już częścią Służby Ochrony Państwa. Po zdarzeniach w Ustce został błyskawicznie wydalony z formacji. Mimo 23-letniego stażu służby i nienagannych badań okresowych przeprowadzonych w październiku 2025 r., formacja podjęła radykalne kroki.
Rzecznik prasowy SOP, płk Bogusław Piórkowski, podkreśla, że sprawa leży teraz całkowicie w rękach prokuratury, ale formacja nie zapomniała o ofiarach. — Rodzina cały czas ma opiekę, naszą pomoc, nasze wsparcie. Cały czas się opiekujemy, cały czas tu jesteśmy w kontakcie z rodziną. Wspieramy żonę, dziecko — zapewnia płk Piórkowski.
Przedstawiciele SOP odmawiają jednak komentarza na temat stanu zdrowia bliskich Piotra K., podkreślając, że to domena lekarzy.
Zabójstwo w Ustce bez ostrzeżenia
Tragedia rozegrała się 26 stycznia podczas wspólnej partii kart. Piotr K. przebywał z żoną i dziećmi u teściów na urlopie. Nic nie zapowiadało rzezi.
W pewnym momencie 44-latek wyszedł do kuchni, wrócił z nożem i bez słowa zaczął atakować. Główne uderzenie spadło na jego żonę, jednak rany odnieśli także teściowie. Najstraszniejszy los spotkał czteroletnią córkę mężczyzny, która zginęła na miejscu. Starszemu synowi udało się uciec przed ojcem, mimo że ten próbował zadawać mu ciosy w plecy.
Śledczy nie doszukali się dotychczas żadnego “stresora”, który mógłby wywołać taką reakcję.
Piotr K. służył w Warszawie, nie brał udziału w bezpośredniej ochronie najważniejszych osób w państwie. Za zabójstwo córki i usiłowanie morderstwa pozostałych członków rodziny grozi mu dożywocie.
Źródło: Fakt.pl








