Tragedia w Susku Nowym. 39-latka i 16-latek nie żyją
Tragedia rozegrała się w sobotę, 21 lutego około godz. 18.30. Jak potwierdziła policja, samochód osobowy marki Hyundai wjechał na przejazd, gdzie doszło do zderzenia z pociągiem.
— Śmierć na miejscu poniosła 39-letnia kierująca pojazdem oraz 16-letni pasażer. Oboje byli mieszkańcami powiatu ostrołęckiego — przekazał nadkom. Tomasz Żerański z Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce.
Szynobusem podróżowało 17 osób. Nikt z pasażerów nie odniósł poważnych obrażeń.
“To już drugi śmiertelny wypadek”
W sieci szybko pojawiły się informacje, że ofiary to matka i syn. Lokalny portal Moja Ostrołęka podał, że do tragedii doszło zaledwie kilometr od ich domu.
Pod artykułami zaroiło się od komentarzy. Wielu mieszkańców pisało, że znali rodzinę i nie mogą uwierzyć w to, co się stało. Inni zwracają uwagę na sam przejazd.
— To już drugi śmiertelny wypadek w tym miejscu. Może powinien być tam szlaban — napisała jedna z mieszkanek.
— Ludzie się tam nie zatrzymują. Widzę to codziennie — komentuje inna osoba.
Przejazd w Susku Nowym jest oznakowany krzyżem św. Andrzeja i znakiem STOP. Nie ma tam rogatek.
Sekundy, które zmieniają wszystko
Policjanci pod nadzorem prokuratora przez wiele godzin pracowali na miejscu. Przesłuchano 17 świadków, wykonano oględziny pojazdów i szczegółową dokumentację. Śledczy ustalają dokładny przebieg i przyczyny wypadku.
Funkcjonariusze apelują o ostrożność na przejazdach kolejowych.
— Nie wolno kierować się przyzwyczajeniem ani “jazdą na pamięć”. Zawsze trzeba się zatrzymać i upewnić, że przejazd jest bezpieczny — podkreśla nadkom. Tomasz Żerański.
W Susku Nowym znów wybrzmiewa to samo pytanie: czy rogatki mogłyby uratować życie?
Zobacz też:
Potrącona i wrzucona pod drugie auto. Reanimowali ją świadkowie
“Nie było alarmu”. Polak zatruł się gazem w Norwegii








