Strażacy uratowali psa na Bałtyku. Pod Zoją załamał się lód w Pogorzelicy
Strażacy z OSP Niechorze udowodnili, że życie każdego stworzenia jest bezcenne. Gdy otrzymali sygnał o czworonogu tonącym w Bałtyku, natychmiast ruszyli z saniami lodowymi na kruchą taflę. Kilkanaście godzin po dramatycznej akcji, w remizie pojawił się niespodziewany gość, który wywołał uśmiech na twarzach ratowników.
Dramatyczne chwile na zamarzniętym morzu
Czworonóg, biegając po zamarzniętej tafli Bałtyku w okolicach Pogorzelicy, nieświadomie wbiegł na niebezpieczny teren. Lód, choć z pozoru gruby, nie wytrzymał ciężaru zwierzęcia. Jak podaje oficjalny profil Pomorza Zachodniego na Facebooku, sunia znajdowała się aż 100 m od brzegu, gdy pod jej łapami otworzyła się mroźna otchłań.
Właściciele mogli jedynie bezradnie obserwować walkę pupila o życie. Wezwani na miejsce strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Niechorzu nie zwlekali. Musieli działać precyzyjnie – lód w każdej chwili mógł załamać się także pod nimi. Wykorzystując specjalistyczne sanie lodowe, ratownicy dotarli do przerębla, w którym znikał pies. Szybka ewakuacja z wody pozwoliła uniknąć najgorszego: wychłodzenia organizmu, które w takich warunkach następuje błyskawicznie.
Niezwykłe podziękowania w remizie
Po wyciągnięciu z Bałtyku mokre i drżące zwierzę trafiło bezpośrednio do kabiny wozu strażackiego. Tam, w nagrzanym wnętrzu, strażacy zajęli się osuszaniem i ogrzewaniem czworonoga, zanim bezpiecznie przekazali go właścicielom. Okazało się, że uratowana sunia to Zoja. Historia ta ma jednak wyjątkowy epilog, o którym poinformował serwis rewal.pl.
Następnego dnia, podczas oficjalnego zebrania strażaków w Niechorzu, w drzwiach remizy stanęła Zoja wraz ze swoimi opiekunami. Sunia przyszła osobiście, by “podziękować za wczorajszą pomoc i uratowanie jej z lodowatej wody”. Widok merdającego ogona zdrowego psa był dla ratowników najlepszą nagrodą za ryzykowną akcję na kruchym lodzie. To przypomnienie, jak zdradliwy potrafi być lód na Bałtyku, nawet jeśli mróz wydaje się trzymać mocno.
Źródła: OSP Niechorze, rewal.pl
Wszedł na zamarzniętą rzekę, wpadł do przerębla. Szczeniak znalazł się w śmiertelnej pułapce
Załamał się lód, zaczął się dramat. Bohater miał cztery łapy
Nie mógł się ruszyć. Tylko bezradnie patrzył. Przejmujące sceny pod Przasnyszem








