Straż pożarna w Witowie nie chce kobiet. Gospodynie wiejskie czują się wykluczone
Katarzyna Brykalska (30 l.), Daria Kłosowska (34 l.), Sylwia Górniak (38 l.) i Marlena Rosińska (28 l.) nie tylko pracują zawodowo, ale znajdują czas na udzielanie się w Kole Gospodyń Wiejskich “Zioła i Koronki”. W tym roku złożyły wnioski o przyjęcie do ochotniczej straży pożarnej.
— Chciałybyśmy uczyć się czegoś nowego, przejść szkolenia, pomagać ludziom i działać dla dobra ogółu — mówi Sylwia. Są młode, sprawne i były pewne, że druhowie przyjmą je z otwartymi ramionami. A jednak stało się inaczej.
Tata 17-letniego Dominika poruszony lawiną pomocy dla syna. “Spełnimy jego marzenie”
Nie będą strażaczkami, bo są kobietami?
Koło Gospodyń Wiejskich “Zioła i Koronki” dzieli siedzibę z OSP Witowo. Panie mają podpisaną umowę użyczenia lokalu. Obok, w dużym garażu, zaparkowany jest wóz bojowy tutejszych strażaków ochotników. Gospodynie zapragnęły zostać również strażaczkami. Pierwszymi w OSP Witowo, bo służą tam sami mężczyźni.
Już w prywatnych rozmowach z nami prezes dawał nam do zrozumienia, że nie ma dla kobiet miejsca w szeregach straży
— z oburzeniem opowiada Katarzyna Brykalska. Ale one nie dawały za wygraną.
Cztery wnioski kobiet wpłynęły do OSP Witowo razem z jednym wnioskiem mężczyzny. On został przyjęty, one nie. Kobiety są przekonane, że problemem jest ich płeć. To potwierdza strażak ochotnik, z którym udało się “Faktowi” porozmawiać. Potwierdza, że zaraz po tym, jak prezes dowiedział się o złożeniu przez panie podań, z góry zapowiedział, że członkami straży nie zostaną. Prezes zaprzecza, że płeć zdecydowała o odmowie.
Walne zebranie zdecydowało, że nie przyjmujemy tych osób. To nie chodziło o to, że to są panie
— twierdzi Krzysztof Mańkowski, prezes OSP Witowo.
Straż w Witowie nie chce kobiet
Okazuje się, że między kołem gospodyń wiejskich a ochotniczą strażą jest konflikt. — Oskarżono nas o kradzież węgla, którego nie ukradłyśmy, bo to był węgiel, który same kupiłyśmy. Organizujemy różne imprezy w remizie i ten węgiel po prostu zużyłyśmy — mówi Sylwia Górniak. Prezes zapewnia, że słowo “kradzież” nigdy nie padło z jego ust, ale stan węgla się nie zgadzał. Mówi za to o niszczeniu mienia. — W kuchni np. zostały powyrywane gniazdka — zarzuca Mańkowski. — To jest nasza prywatna własność, obiekt został wyremontowany i dbamy o niego — dodaje.
W OSP Witowo służy 28 druhów.
Czujemy się niepotrzebne, jakbyśmy się narzucały. My działamy dla naszej społeczności, a jesteśmy dyskryminowane jako kobiety. Kobiety powinny mieć równy dostęp do służby w straży pożarnej
— mówi Marlena Rosińska. — Chciałybyśmy poznać powody, dla których nie zostałyśmy przyjęte — dodaje.
Prezes obiecuje, że panie je poznają. — Dostaną oficjalne pisma — zapowiada w rozmowie z “Faktem”. Sam o powodach nie chce mówić, powołując się na to, że głosowanie było niejawne. Odrzucenie wniosku blokuje kobietom możliwość ubiegania się o przyjęcie do OSP przez następne pięć lat. — Sprawa jest zamknięta — mówi prezes.
Gospodynie wiejskie czują się dyskryminowane
Gospodynie są rozżalone. — Nikt nas nie zaprosił, żebyśmy przedstawiły na walnym zgromadzeniu swoje kandydatury. Ci, którzy głosowali, nawet nas nie znają. Usłyszeli tylko to, co powiedział prezes — dodaje Daria Kłosowska. — Bardzo przykre było podejście pana prezesa OSP do nas jako do kobiet. Odniosłyśmy wrażenie, że chce tworzyć straż w męskim gronie i wyklucza kobiety. Mówił nam to w prześmiewczy sposób — dodaje Katarzyna Brykalska.
Reporter “Faktu” w rozmowie z prezesem starał się uzyskać odpowiedź, co stanowi sedno problemu. Bezskutecznie. Prezes nie podał żadnego argumentu, który dyskwalifikowałby panie.
Gasili baloty słomy, znaleźli ciało rolnika. Tragedia we wsi na Kaszubach
/8
Marek Dembski / –
Niestety cztery wnioski kobiet zostały odrzucone.
/8
Marek Dembski / –
Prezes OSP mówi, że to decyzja walnego zebrania.








