Skandal w policji w Warszawie. Zastępca naczelnika z zarzutami. W tle łapówki
Jarosław G. został zatrzymany we wtorek, 10 marca, przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych Policji, o czym dowiedzieli się jako pierwsi dziennikarze serwisu rmf24.pl. Służby nie informowały wtedy, dlaczego podjęto takie działania. Wiadomo było jednak, że sąd zdążył zdecydować już o tymczasowym aresztowaniu śródmiejskiego policjanta na okres trzech miesięcy.
Śmierć dziecka po chemioterapii w Saitamie. Szpital się tłumaczy
Zdaniem Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, Jarosław G. miał popełnić dwa przestępstwa. Chodzi o przyjmowanie korzyści majątkowej w związku z pełnieniem funkcji publicznej oraz niedopełnienia obowiązków i ujawniania informacji z postępowania przygotowawczego, prowadzonego przez śródmiejską policję i nadzorowaną przez Prokuraturę Rejonową Warszawa Śródmieście-Północ.
Postępowanie wobec Jarosława G. otrzymało sygnaturę. Mężczyzna został także tymczasowo aresztowany do 30 maja 2026 r. W śledztwie występuje łącznie czterech podejrzanych.
— informuje “Fakt” prok. Remigiusz Krynke z praskiej prokuratury okręgowej. Wobec dwóch z podejrzanych osób zastosowano dozór policyjny i poręczenie majątkowe.
Służby nie chcą udzielać dokładniejszych informacji ani co do wysokości przyjętej łapówki, ani informacji przekazywanych przez Jarosława G. Jak ustalił “Fakt” niewykluczone, że w tej sprawie dojdzie do kolejnych zatrzymań i postawienia kolejnych zarzutów.
To nie pierwszy wysoki rangą policjant z zarzutami
W ostatnich miesiącach warszawska policja borykała się z kryzysem wizerunkowym. Na stołeczną formację cieniem rzuciła się sprawa domniemanego gwałtu, jakiego miał dokonać Marcin J., były już policjant.
Ten dramat miał się rozegrać w nocy z 2 na 3 stycznia, na terenie warszawskiego oddziału prewencji policji w Piasecznie. Wtedy to, podczas obficie zakrapianego alkoholem spotkania, w którym uczestniczyli tylko policjanci, Marcin J. miał zgwałcić młodą funkcjonariuszkę.
W poniedziałek, 2 marca, uchylono mu areszt i zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 30 tys. zł oraz dozór policyjny połączony z obowiązkiem stawiennictwa raz w tygodniu na komendzie.
Kamera w łazience studentek. Doradca z uniwersytetu nagrywał je przez lata
Sebastian M. zabrał głos w sądzie: Nie jechałem 300 km na godz.








