Proces Sebastiana M. Zeznania strażaków. Takie polecenie otrzymała ochotniczka
Proces Sebastiana M. ruszył we wrześniu 2025 r. Łódzki przedsiębiorca jest oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku na A1. Zginęła trzyosobowa rodzina, która wracała znad morza do domu. – Prokuratura dąży do zatajenia mojej niewinności – stwierdził na koniec rozprawy M.
Proces Sebastiana M. Zeznania strażaków ochotników
Broni się. Uważa, że jest niewinny. Jego obrona, jak podał Onet, zamierza doprowadzić do włączenia w proces firmę BMW. Sebastian M. zdaje się zapominać, że to on prowadził auto, jadąc nim ponad 300 km na godz.
We wtorek, 10 lutego, głos podczas rozprawy przekazano strażakom ochotnikom. Ich zeznania, jak przytacza je Onet, są wstrząsające.
Po ugaszeniu okazało się, że w tym samochodzie były ciała trzech osób: mężczyzny na fotelu kierowcy, a na tylnym siedzeniu kobiety i dziecka
– zeznał dowódca załogi Ochotniczej Straży Pożarnej w Srocku, miejscowości nieopodal miejsca wypadku na A1.
Dowódca, który brał udział w wydobywaniu ciał ze spalonej kii, wspominał, że z tyłu pojazdu widział wgniecenie. Tam, gdzie był zbiornik paliwa. – Może to dlatego ten pożar był tak gwałtowny – przyznał.
Drogę do wraku torowały rzeczy osobiste rodziny, w tym zabawki dziecka. Gdy dowódca dowiedział się, że wśród ofiar jest dziecko, wydał polecenie jedynej obecnej tam strażaczce. Druhna otrzymała polecenie wycofania się do auta ratowników.
Z uwagi na drastyczność tragedii. Dowódca wiedział, że jestem matką
– zeznawała, cytowana przez Onet, ochotniczka.
Jest rekonstrukcja wypadku na A1. Te wyliczenia nie pozostawiają wątpliwości [WIDEO]
Tak bardzo chcieli mieć dziecko. Nie ma Oliwierka. Nie ma ich. Zabrakło półtorej godziny
Tragiczny wypadek na A1. Zginęła rodzina z Myszkowa
Przypomnijmy. Do tragicznego wypadku doszło w sobotni wieczór 16 września 2023 r. na A1 na wysokości miejscowości Sierosław, między węzłami Tuszyn i Piotrków Trybunalski Zachód (woj. łódzkie).
Rodzina z Myszkowa wracała kią znad morza do domu. Zabrakło im półtorej godziny, by bezpiecznie wrócić do bliskich. Martyna (†37 l.), jej mąż Patryk (†39 l.) i syn Oliwierek (†5 l.) zginęli w strasznych okolicznościach.
Biegli wskazali, że to Sebastian M. jest jedynym sprawcą wypadku na A1. Jechał z prędkością przekraczającą 250 km na godz. Zganiał z lewego pasa inne auta. Podróżowało z nim dwóch kolegów. Jego bmw uderzyło w prawidłowo jadącą kię, która została zepchnięta na bariery. Samochód rodziny stanął w płomieniach. Rodzice i ich pięcioletni syn zginęli na miejscu.
Łódzki przedsiębiorca niedługo po wypadku uciekł do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Po dwóch tygodniach od tragedii wydano za nim list gończy. Na początku października 2023 r. zatrzymano go w Dubaju. Nie zgodził się na ekstradycję. Nie otrzymał listu żelaznego, o który wnioskował. Po wpłaceniu kaucji przebywał na wolności w ZEA.
M. sprowadzono do Polski 26 maja 2025 r. i decyzją sądu w Piotrkowie Trybunalskim osadzono w areszcie tymczasowym. W lipcu 2025 r. Prokuratura Okręgowa w Katowicach skierowała do Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim akt oskarżenia przeciwko kierowcy bmw. Proces ruszył na początku września 2025 r. Sebastianowi M. grozi kara do 8 lat więzienia.
(Źródło: Fakt.pl, Onet)








