Polski turysta nie żyje. Zmarł podczas ekstremalnej wyprawy na Syberii
Wyprawa życia rozpoczęta 25 stycznia. Adam ruszył w trasę 25 stycznia. Przez lata przygotowywał się do tej wyprawy, pokonując liczne przeszkody formalne, by uzyskać zgodę na wjazd do Rosji — podaje serwis sakhaday.ru.
Nie żyje turysta z Polski. Zmarł podczas ekstremalnej wyprawy
“W końcu wpuszczono mnie do Rosji i będę mógł wyruszyć w swoją podróż do Jakucji. Czuję ekscytację połączoną z ogromnym szacunkiem. Wiem, że czeka mnie bardzo intensywne i trudne doświadczenie, którego nie potrafię sobie nawet wyobrazić” — pisał na swoim blogu.
Podróżnik, około pięćdziesięcioletni, w dobrej kondycji fizycznej, starannie przygotowywał się do wyjazdu. W Jakucku wziął udział w tradycyjnych kąpielach z okazji święta Chrztu Pańskiego, dokumentując to wydarzenie na swoim blogu. Przed główną wyprawą odbył także próbny, dwudniowy wyjazd z noclegiem w namiocie nad rzeką Leną.
“Już wiem, że nie będzie łatwo i to będzie najtrudniejsze przeżycie w moim życiu. Pojawiły się drobne problemy zdrowotne. Oby udało się wrócić w jednym kawałku. Za 9 godzin wsiadam na rower i ruszam w trasę: Jakuck-Ojmiakon” — relacjonował Adam.
Podczas wyprawy mógł liczyć na pomoc mieszkańców Jakucji. “Najtrudniejsze były pierwsze dni: adaptacja, trochę psuł się sprzęt. Wszystkie trudności pomagają przezwyciężyć ludzie, których spotykam” — pisał.
Mężczyzna wymieniał osoby, które udzielały mu wsparcia, m.in. Ilję i Dimę, którzy odprowadzili go z Jakucka, a także rodzinę z Czurapczy, gdzie naprawił rower i odpoczął.
Zobacz także: Życie w Polsce oczami Ukrainki. O tych rzeczach rzadko myślimy
Ostatnia relacja z trasy
Serwis sakhaday.ru podaje, że w dniu śmierci Adam pokonał 406 km po szutrowej drodze i dotarł do hotelu w Chandydze.
“9,5 godziny po szutrowej drodze, 406 km za mną. Jestem w Chandydze!” — napisał w ostatniej relacji.
Według rosyjskich mediów Polak położył się spać i — jak się okazało — już się nie obudził. Z dotychczasowych ustaleń rosyjskiego portalu sakhaday.ru wynika, że Adam był sam w pokoju hotelowym. Został znaleziony bez oznak życia, a okoliczności śmierci są wyjaśniane.
Osoby, które żegnają Adama w sieci, powołują się na ustalenia rosyjskich dziennikarzy. W mediach społecznościowych podróżnika nie ma informacji o jego zgonie.
Jedynie bloger White Wolf — Marek Suslik — napisał w sieci, że rodzina zmarłego podróżnika dotarła już do Rosji i jest na miejscu śmierci podróżnika.
“Z Jakucji dotarły do mnie straszne wieści! Jak dowiedział się sakhaday, dziś w hotelu Chandydze znaleziono ciało turysty, który przyjechał dzień wcześniej na rowerze.
Według sakhaday, turysta nazywa się Adam, jest z Polski. 28 stycznia informowali, że Jakuci spotkali podróżnika na rowerze, który jechał na Biegun Zimna. Podaję to, co wiem, jak podają lokalne wiadomości, zmarł w hotelu. Poproszono mnie o informację, żeby przyspieszyć identyfikację, dlatego podaję tą informację.
WAŻNE! Wyrazy współczucia dla rodziny. Rodzina jest już w kontakcie na miejscu” – napisał Suslik na swoim profilu na FB.
Zobacz także: Śmierć 46-letniej Polki pod Londynem. Policja apeluje do świadków
(Źródło: sakhaday.ru)
/5
Sakhaday / Telegram
Adam Borejko, polski podróżnik, który od lat marzył o ekstremalnej wyprawie na Północ Rosji, zmarł podczas realizacji swojego planu. Informację o jego śmierci podał rosyjski serwis sakhaday.ru.
/5
@White Wolf – Marek Suslik / Facebook
Adam ruszył w trasę 25 stycznia.








