Nie do wiary, co Łukasz Żak miał przy sobie w sądzie. Tak zabija nudę
W warszawskim sądzie od kilku miesięcy trwa proces w sprawie tragicznego w skutkach wypadku z września 2024 r. Podczas ostatniej rozprawy zaprezentowano kilka nagrań, pokazujących m.in. dokładny moment tragedii. Z materiałów tych można było wywnioskować, że do wypadku doszło na niemal pustej ulicy.
Na filmach widzieliśmy, że auto, w którym znajdowała się kamera, podąża al. Armii Ludowej, po czym wjeżdża na Most Łazienkowski. Przez chwile jechało za fordem, w którym znajdowała się czteroosobowa rodzina. Potem widać, jak w rodzinną osobówkę wjeżdża Volkswagen Arteon.
Zdaniem śledczych Łukasz Żak miał pędzić z niewyobrażalną prędkością 226 km na godz. (tymczasem na tym odcinku dopuszczalna wynosi… 80 km na godz.). To chyba najbardziej znane nagranie z tej nocy.
Dziś wiemy, że za kierownicą forda siedziała pani Ewelina. Z tyłu natomiast dwójka małych dzieci oraz ich tata. Niestety pan Rafał (+37 l.) nie przeżył wypadku.
Łukasz Żak pojawił się w sądzie z krzyżówkami
Na innym nagraniu widzimy Żaka już poza arteonem. W towarzystwie dwóch kolegów oddala się od auta, a na pomoc jego rannej dziewczynie biegnie kobieta. Przez kilka sekund widać też jak wyciąga ją z samochodu. Dzielnie próbowała ratować nie tylko 23-latkę, ale i zaopiekowała się też chłopcem, który znajdował się w aucie rannej rodziny.
Łukasza Żaka i jego kolegów kamera monitoringu zarejestrowała też w lokalu, w którym bawił się tuż przed wypadkiem. Widać na niej, jak do ich stolika kilka razy podchodzi kelner i przynosi butelki z alkoholem.
Gdy sędzia Maciej Mitera zapytał Żaka, co pije na nagraniu, ten odpowiedział, że nie odpowie na to pytanie. Podczas ostatniego posiedzenia sądu Łukasz Żak generalnie nie był zbyt rozmowny. Pojawił się na sali rozpraw z krzyżówkami. Książka najwyraźniej była sposobem na walkę z nudą.
Wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Łukasz Żak recydywistą
Proces w sprawie wypadku na Trasie Łazienkowskiej ruszył w czerwcu 2025 r. Od tego czasu odbyło się sześć rozpraw. Łukasz Żak zostawił na miejscu ciężko ranną dziewczynę i uciekł z kraju. Kilka dni później oddał się w ręce niemieckich służb w Lubece. Według biegłych w chwili wypadku był pijany i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją jazdę.
27-latek był już wielokrotnie karany za jazdę po pijanemu i pod wpływem narkotyków. Miał orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów na 12 lat. Grozi mu do 30 lat więzienia.
Zobacz, co działo się na wcześniejszych rozprawach:
Trzymała na rękach rannego chłopca. Nagle podszedł do niej Żak
Łukasz Żak obejrzał dramatyczne nagranie. Później szybko odzyskał dobry humor
Wściekły Łukasz Żak zażądał przeprosin. Niewyobrażalne, o co oskarżył prokuraturę
/7
vitrina.pl / Facebook
Do makabry doszło w połowie września 2024 r.
/7
Pan Rafał, który zginął w wypadku, osierocił dwójkę małych dzieci.








