Kapitan „Pancerz” ma 108 lat. Najstarszy pancerniak Polski wspomina kampanię 1939 r.
– Biliśmy się do ostatniego naboju. Ich było pięć razy więcej. Ale nie pękaliśmy – mówił w rozmowie z “Faktem” kapitan Lutak, wspominając tamte dni przy okazji jednych z wcześniejszych urodzin.
Zanim wybuchła wojna, już jeździł czołgiem
Tadeusz Lutak pochodzi z Żarnowej koło Strzyżowa na Podkarpaciu. Gdy miał niewiele ponad 20 lat, trafił do oddziału pancernego w Żurawicy. Dowodził nim wówczas legendarny późniejszy generał Stanisław Maczek.
Na ćwiczeniach Lutak nauczył się prowadzić brytyjskiego Vickersa. Gdy w 1939 r. Niemcy zaatakowali Polskę, kapral Lutak był już gotów. I nie miał złudzeń, że to będzie zwykła wojna.
1 września. Msza, komunia i rozkaz: na front
– W Balicach biskup odprawił mszę, była spowiedź powszechna, komunia. A o 15 wyjechaliśmy na front. O 18 biliśmy się już w Jordanowie – opowiadał “Faktowi”.
Niemcy atakowali brutalnie i podstępnie. Nadlatywały samoloty ze znakami przypominającymi polskie szachownice. Do walki – jak wspominał kapitan – zaprawiali się rumem. Jego oddział walczył przez 28 dni. A potem — przyszła niewola.
Uciekł z transportu. Wrócił do walki
– Zabrali mnie pod Lubaczowem. Chcieli wysłać na roboty. Ale uciekłem z transportu i wróciłem do domu – wspominał.
Wrócił. Ale nie po to, by się schować. Wstąpił do Armii Krajowej. Dowodził drużyną dywersyjną. Uczestniczył w niezliczonych akcjach. Jak sam mówił, 30 razy był bliski śmierci, a z jego oddziału przeżyli tylko nieliczni.
Legenda z pseudonimem “Pancerz”
Żołnierze mówili o nim “Pancerz”, bo był twardy, nie do zdarcia. Przez lata działał w środowiskach kombatanckich, był obecny przy rocznicach, uroczystościach, spotkaniach z młodzieżą. Jego opowieści chłonęli nawet ci, którzy mylili Westerplatte z Wiedniem.
Niedawno jeszcze wsiadł na czołg
W wieku 106 lat jeszcze dał się posadzić na nowym czołgu, który ustawiono na uroczystościach w jego Strzyżowie. Dziś przyjmuje gości już w łóżku. Ale z tą samą iskrą w oczach.
– Duch się nie starzeje. A ja nadal czuję, że gdyby trzeba było, to jeszcze bym walczył – powiedział z uśmiechem, choć głos mu zadrżał.
Życzenia od wojewody i żołnierzy. “Dziękujemy, Panie Kapitanie”
29 sierpnia 2025 r. kapitan Lutak skończył 108 lat. Odwiedziła go wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul, która wręczyła życzenia w imieniu całego regionu. Zjawili się także pancerniacy z Żurawicy — ci sami, którzy dziś ćwiczą na amerykańskich Abramsach, a wtedy walczyli Vickersami.
– To zaszczyt znać człowieka, który tak wiele poświęcił dla Polski – powiedział dowódca batalionu.
Nie tylko urodziny. 1 września to jego rocznica wojny
To nie przypadek, że jego urodziny zbiegają się z rocznicą wybuchu II wojny światowej. Gdy 1 września 1939 r. Niemcy napadli na Polskę, Tadeusz Lutak już był na posterunku. 108 lat później — wciąż jest.
/8
Jerzy Żygadło/ PUW Rzeszów / Materiały prasowe
Kapitan Tadeusz Lutak w dniu swoich 108. urodzin. Nadal z tym samym spojrzeniem żołnierza.
/8
Jerzy Żygadło/ PUW Rzeszów / Materiały prasowe
Rodzina, władze i przedstawiciele wojska – wszyscy przyszli uczcić wyjątkowego jubilata.