Published On: Thu, Jan 22nd, 2026
Business | 3,119 views

Jest matką jednej z potrąconych osób na Szembeka. Obrażenia wymagają operacji


To miało być zwykłe poniedziałkowe popołudnie. Nikt nie przypuszczał, że skończy się tragicznie. Na miejscu, gdzie doszło do wypadku, ludzie przystają, rozmawiają o tym, co się zdarzyło.

— To straszne. Człowiek nie zna dnia ani godziny i jakby wiedział, że się przewróci, to by sobie usiadł. Szkoda mi tych ludzi, a. najbardziej tego biednego dziecka — mówi jedna z kobiet.

Był poniedziałek, 19 stycznia. Rozpędzona Toyota, jadąca od strony Ronda Wiatraczna, zderzyła się z Fordem, który miał wymusić pierwszeństwo, i wpadła na chodnik jak taran. Zmiotła pieszych stojących przed przejściem przy placu Szembeka. Huk był potężny, potem krzyk, panika i rozpacz. Świadkowie mówią, że wszystko trwało sekundy. Właściciel pobliskiego sklepu próbował udzielać pierwszej pomocy, ktoś zadzwonił po karetkę, reszta stała i patrzyła. Pięć osób trafiło do szpitala. Najciężej ranny został sześcioletni Tomek. Chłopiec wracał z mamą z przedszkola, razem szli za rękę do tramwaju. Mieli jechać do domu w stronę Wiatracznej. Tomka, mimo heroicznej walki lekarzy, nie udało się uratować.

/4


Marcin Obara / PAP

Toyota wpadła na chodnik i zmiotła z niego kilka osób.

/4


Andrzej Wójcik/Facebook, Aleksander Majdański / newspix.pl

Samochód dachował i wpadł z impetem na chodnik. Nie żyje 6-letni Tomek. Na miejscu wypadku ludzie palą znicze.



Source link