Goszczanów pełen tablic z dotacjami. Przemysław Czarnek zostawił ślad we wsi?
Niewielki Goszczanów przecina główna ulica. To tu są dwie restauracje, urząd gminy, fryzjer i sklep. Stoi też dom rodzinny polityka PiS. — On się tu wychowywał. Wszyscy go znają. Jesteśmy na cześć — mówi z dumą sprzedawczyni w sklepie spożywczo-przemysłowym. Nie jest jednak chętna do rozmowy. — Ja o nim mogę mówić tylko dobrze — zastrzega. Przemysław Czarnek wychowywał się w domu, w którym jeszcze do niedawna mieszkała jego babcia Ola. — Bardzo miła osoba. Jakiś czas temu zaczęła chorować i rodzina zabrała ją do Lublina, a teraz dom jest wystawiony na sprzedaż — dopowiada klientka sklepu.
Rodzina Czarnka sprzedaje rodzinny dom
Rodzinny dom byłego ministra czasy świetności ma dawno za sobą. Zardzewiałe ogrodzenie i furtka. Jedno z okien zasłonięte dużą, kartonową płytą. 49-letni polityk mieszkał tu do 15. roku życia. — Bardzo dobry uczeń, zawsze grzeczny, taki dobrze wychowany — wspomina go była sąsiadka. — Od niego to mogliby się młodzi dzisiaj uczyć kultury — dodaje i szybko zamyka drzwi.
Podstawowy problem Przemysława Czarnka. Widać to w sondażach
Przed rodzinnym domem kandydata PiS na premiera jest wyremontowane przejście dla pieszych, na nim wzniesienie spowalniające ruch. Obok stoi tablica z informacją, że to dzięki rządowym funduszom. Takich tablic w Goszczanowie jest wiele. — Dużo zrobił dla naszej miejscowości. Bardzo dużo — przyznaje z dumą jeden z mieszkańców. Przejście prowadzi prosto do małego, żółtego budynku szkoły podstawowej. To tu uczył się młody Czarnek. Czy ktoś jeszcze go pamięta? — Starzy nauczyciele są już na emeryturze, tyle lat przecież minęło, a pani dyrektor nie ma — ucina wszelkie pytania woźny w szkole. Za starym budynkiem szkoły nowe boisko. Kawałek dalej drugi, większy budynek podstawówki. Za nią plac zabaw, którego zazdrościć mogliby nawet na luksusowym osiedlu. Też dofinansowany ze środków rządowych. Obok siedziba OSP. Na niej również tablica informująca o dofinansowaniu ze środków budżetu państwa.
Były minister edukacji wiele zrobił dla rodzinnej wsi
Na tej samej ulicy kolejna tablica informująca o dotacji, tym razem z Krajowego Planu Odbudowy. Dzięki niej wieś ma światłowód. I jeszcze dwie tablice przy głównej ulicy we wsi. Jedna z nich przypomina, że za 3,8 mln dofinansowania ze środków rządowego funduszu Polski Ład w Goszczanowie mają odnawialne źródła energii dla instalacji oraz budynków użyteczności publicznej, druga, że pół miliona dotacji z tego samego źródła poszło na modernizację oświetlenia.
Mieszkańcy Goszczanowa opowiadają, że Przemysław Czarnek wciąż bywa we wsi. — Przyjeżdża na grób rodziców na Wszystkich Świętych, bo on młodo stracił rodziców — przypomina była sąsiadka rodziny. Jedziemy do kościoła. Chcemy zapytać proboszcza o to, czy polityk pomaga również parafii. Ksiądz odjeżdża tak szybko, że za samochodem aż się kurzy. W pośpiechu zamyka szybę auta. Rozmawiać nie chce. A ma za co być wdzięczny. Przed świątynią trzy wielkie białe tablice. To znak, że środki rządowe popłynęły też do parafii. Okazuje się, że z budżetu państwa wyremontowano tu dach, wieżę i elewację kościoła.
O tym wiele osób nie wie. Czarnek dostał spadek po księdzu
Dlaczego ludzie tak niechętnie mówią tu o potencjalnym kandydacie na premiera? — Dosyć nagonki już było — mówi jeden ze spotkanych mężczyzn. — A my nic złego nie powiemy — dodaje zaczepnie. Niektórzy mieszkańcy Goszczanowa już na widok mikrofonu pokazują, że nie będą rozmawiać. Od razu zapowiadają, że wiedzą o kogo chcemy pytać. — Tu każdy tylko o jedną osobę pyta — dodają.
/12
Marcin Banaszkiewicz/Fotonews, P.F. Matysiak/Newspix.pl
Mieszkańcy Goszczanowa są wdzięczni Czarnkowi.
/12
Burzykowski Damian / Deprecated_newspix.pl
Były minister edukacji wychował się w podsieradzkiej wsi.








