Dlaczego funkcjonariusz SOP zaatakował rodzinę? Sąsiedzi nie mogą uwierzyć
44-letni funkcjonariusz SOP, który zaatakował dzieci, żonę i teściów, pochodzi z Słupska. Jego żona Malwina (41 l.) z Ustki. Założyli rodzinę i wyjechali do Warszawy. Tam wiedli udane życie. Tak się przynajmniej wydawało wszystkim wokół. Piotr K. często pracował za granicą. Był na misji, ochraniał ambasady. Uchodził za wyjątkowo towarzyskiego człowieka. — Nie mogę powiedzieć o nim nic złego. Zawsze miły, rozmowny i kontaktowy — wspomina sąsiad z bloku przy ul. Bałtyckiej w Ustce. Piotr K. z rodziną bywał tu często. Przyjeżdżał do teściów.
Sąsiedzi podejrzewają, dlaczego funkcjonariusz SOP zaatakował rodzinę
Funkcjonariusz SOP uchodził za idealnego tatę
W mediach społecznościowych Malwiny K. znaleźć można wiele zdjęć uśmiechniętej rodziny. Raz podczas wyjazdu narciarskiego, innym razem podczas kąpieli w delfinami w Afryce, czy podczas kąpieli w Turcji. — Do Ustki też często przyjeżdżali, ferie, wakacje święta. Znałem go całkiem dobrze. Nie przypuszczałbym, że jest zdolny do czegoś tak strasznego — mówi sąsiad teściów 44-latka.
Piotr K. od 23 lat pracował w Służbie Ochrony Państwa. Był na misjach w Iraku i Afganistanie. Był odznaczany i doceniany. Pracował też w Biurze Ochrony Rządu, choć nie ochraniał ważnych osób w państwie. Służył w stopniu majora. Jak podało MSWiA w październiku przeszedł testy kwalifikujące do dalszej służby. Gdyby weryfikacja nie przebiegła pomyślnie, nie zostałby dopuszczony do pracy.
Rodzina zaatakowana w Ustce przez funkcjonariusza SOP
Malwina i Piotr doczekali się dwójki dzieci. Starszy jest syn, młodsza była córka Anielka. Dziewczynka miała 4-lata. To ona miała paść ofiarą swojego taty w poniedziałkowy wieczór w bloku przy ul. Bałtyckiej w Ustce. Dlaczego Piotr K. zaatakował swoją córeczkę? — Trudno sobie wyobrazić, dlaczego to zrobił — mówi sąsiad. 44-latek spędzał sporo czasu z dziećmi. Zabierał je do parków rozrywki, ogrodów zoologicznych, na wycieczki. Wydawał się idealnym mężem i ojcem.
Niemowlę zmarło w wychłodzonym mieszkaniu. Na ścianach był szron
Dlaczego funkcjonariusz SOP zaatakował rodzinę?
Do tragedii w bloku w Ustce doszło w poniedziałek, 26 stycznia wieczorem. Ok. 21.30 sąsiadów na równe nogi poderwał krzyk Wioletty S., teściowej funkcjonariusza SOP. Sąsiad mieszkający piętro niżej natychmiast zadzwonił po policję. Inni sąsiedzi rzucili się na pomoc. 44-latka udało się obezwładnić dopiero policjantom. Ratownicy przez godzinę walczyli na klatce schodowej o życie 4-letniej Anielki. Niestety dziecka nie udało się uratować. Jej mama walczy o życie w szpitalu. Dziadkowie też tam trafili po ciosach zadanych przez zięcia. Tylko starszemu synkowi Malwiny i Piotra nic się nie stało. Zdążył uciec z mieszkania, w którym szalał ojciec.
Funkcjonariusz SOP został już zawieszony. Na wniosek kierownictwa MSWiA wszczęte zostało postępowanie biura nadzoru wewnętrznego w jego sprawie. W czasie ataku na rodzinę był na urlopie. W poniedziałkowy wieczór trafił do szpitala, ale już dzień później wypisano go z niego. Został zatrzymany. Na środę planowane są czynności z jego udziałem w prokuraturze. Być może podczas przesłuchania wyjaśni, dlaczego rzucił się z nożem na rodzinę.
Zabójstwo 4-latki w Ustce. Podejrzany wypisany ze szpitala
/11
Mariusz Jasłowski, Przemysław Gryń / newspix.pl
Piotr K. zaatakował nożem rodzinę.
/11
Przemysław Gryń / newspix.pl
Do ataku na rodzinę doszło w bloku przy ul. Bałtyckiej w Ustce.








