Czy Rosjanie chcą zmiany władzy? Zaskakujące wyniki badań opinii publicznej
Kluczem do tej zagadki jest mentalność ujawniona w tych sondażach. Fundamentalny brak solidarności z buntownikami, instynktowna opiekuńczość wobec “porządku” i rutynowe odwoływanie się do teorii spiskowych tworzą wokół Kremla aurę fatalizmu. Rosjanie nie muszą uwielbiać Putina, by akceptować jego władzę. Uważają, że “on potrafi wszystko”, a alternatywy nie ma. Nie oczekują zamachu stanu ze strony elit. Nie wierzą w rewolucję. I — co najważniejsze — nie widzą siebie w roli tych, którzy mogliby cokolwiek zmienić.
Dwa scenariusze zmiany władzy
Zmiana władzy w Rosji — pomijając przyczyny naturalne, na które trzeba długo czekać — może nastąpić wyłącznie na dwa sposoby: poprzez odsunięcie władcy przez elity albo poprzez rewolucję ludową.
Rosjanie niechętnie mówią wprost o takich scenariuszach. Jednak niedawne badania opinii publicznej pozwoliły uchwycić ich sposób myślenia pośrednio — poprzez reakcje na wydarzenia zagraniczne.
Opinie rosyjskiej opinii publicznej na temat powstania ludowego w Iranie oraz porwania wenezuelskiego przywódcy przez Amerykanów okazują się spójne. Poddani Władimira Putina nie tylko nie rozważają podobnych rozwiązań u siebie, ale w zdecydowanej większości dystansują się od samych idei obalania autokratów.
Bezkarne rozumowanie
Po stłumieniu powstania ludowego w Iranie i obaleniu wenezuelskiego przywódcy Nicolása Maduro przez Amerykanów, Public Opinion Foundation (FOM) przeprowadziła badanie opinii publicznej dotyczące obu tych wydarzeń.
Rosjanie, sami żyjący pod rządami autokraty, mieliby wszelkie powody, by utożsamiać się z Irańczykami próbującymi obalić władzę. Mogliby także rozważyć “wariant wenezuelski” — usunięcie przywódcy siłą z zewnątrz. Takie abstrakcyjne rozważania nie są w Rosji karalne.
Odpowiedzi ankietowanych były jednak jednoznaczne.
Po pierwsze, 20 proc. respondentów uznało, że większość Irańczyków opowiada się po stronie władz, a nie buntowników. Tylko 9 proc. było przeciwnego zdania (przy czym połowa badanych w ogóle nie śledziła wydarzeń).
Po drugie, 20 proc. respondentów wyraziło osobistą sympatię dla irańskiego reżimu, a jedynie 5 proc. dla jego przeciwników. Reszta deklarowała obojętność.
Stłumiona próba rewolucji w Iranie nie wywołała w Rosji ani solidarności, ani większego zainteresowania. Nawet w kulminacyjnym momencie nie znalazła się wysoko na liście wydarzeń uznawanych za ważne.
Co więcej, przyczyny powstania interpretowano w duchu klasycznych teorii spiskowych. Tylko jedna trzecia respondentów przyznała, że mogło chodzić o społeczne niezadowolenie. Dwie trzecie przypisało wydarzenia “zewnętrznym machinacjom” — amerykańskim, izraelskim czy europejskim.
Instynkty ochronne
Podobne wnioski płynęły z badań przeprowadzonych w 2020 roku po rewolucji na Białorusi przez FOM i Centrum Lewady.
Wówczas liczba sympatyków białoruskiego dyktatora była niemal trzykrotnie wyższa niż liczba osób solidaryzujących się z demonstrantami. Przeważało przekonanie, że zamieszki zostały zorganizowane z zagranicy. Różnice między 2020 a 2026 rokiem są jednak znaczące.
Po pierwsze, Rosjanie byli znacznie bardziej zainteresowani wydarzeniami na Białorusi niż obecnymi wydarzeniami w Iranie. W 2020 roku niemal wszyscy o nich słyszeli, a w kulminacyjnym momencie uznawali je za najważniejsze wydarzenie międzynarodowe.
Po drugie, w 2020 roku młodzież rosyjska w większości opowiedziała się po stronie przeciwników białoruskiego dyktatora (30 proc. wobec 18 proc.).
Jednak w 2026 roku młodzi respondenci nie różnią się już od reszty społeczeństwa — ich sympatie bardziej skłaniają się ku ajatollahowi niż ku młodym Irańczykom bitym na ulicach.
Cztery lata politycznych napięć nie osłabiły instynktu ochronnego wobec autokratów. Przeciwnie — solidarność z ich przeciwnikami wyraźnie zmalała. Grupy, które w 2020 roku wykazywały większą niezależność opinii, dziś stopiły się z większością.
Sprawiedliwy gniew wobec obalenia Maduro
Jeszcze silniejsze emocje wywołało obalenie Nicolása Maduro. Aby dostrzec w jego porwaniu coś pozytywnego, należałoby spojrzeć na nie oczami Wenezuelczyków, którzy mogli poczuć się uwolnieni od brutalnego dyktatora. Jednak rosyjska opinia publiczna niemal jednogłośnie stanęła po jego stronie.
50 proc. respondentów potępiło porwanie, tylko 1 proc. wyraził aprobatę, a 12 proc. pozostało obojętnych. W swobodnych wypowiedziach padały ostre słowa: “To naruszenie prawa międzynarodowego!”, “Amerykanie robią, co chcą, ingerują w życie ludzi!”, “To międzynarodowy terroryzm!”.
Zaledwie 1 proc. respondentów wyraził radość (“Powinien zostać ukarany już dawno temu”). Tyle samo przyznało, że sytuacja ich rozbawiła. Wydarzenia w Wenezueli wywołały w Rosji znacznie silniejsze emocje niż stłumienie powstania w Iranie.
Druga strona spokoju
Rosjanie konsekwentnie wykazują solidarność z autokratami — niezależnie od ich reputacji. Odmawiają spojrzenia na wydarzenia z perspektywy ich przeciwników i nie inspirują się przykładami obalenia reżimów.
Tego stanu ducha nie można tłumaczyć wyłącznie strachem czy aprobatą dla wojny.
Te same badania pokazują bowiem, że 51 proc. respondentów jako najważniejszą nadzieję na 2026 rok wskazuje pozytywne zmiany, z czego 34% wymienia koniec wojny.
Jednocześnie większość uważa, że ich oczekiwania z poprzedniego roku nie zostały spełnione (41 proc.), kolejne 30 proc. twierdzi, że nie spodziewało się niczego dobrego, a tylko 22 proc. uznaje swoje oczekiwania za spełnione.
Mimo to zaprzepaszczenie nadziei nie prowadzi do wybuchów nielojalności.
Kluczem do tej zagadki są właśnie myśli Rosjan, przytoczone wyżej — ich wyobrażenia o rewolucjach ludowych i o tym, jak należy postępować z dyktatorami.
Fundamentalny brak solidarności z buntownikami, instynktowna potrzeba “ochrony porządku” oraz odruchowe sięganie po teorie spiskowe tworzą wokół reżimu Putina aurę fatalizmu. Ludzie nie muszą go uwielbiać, by akceptować jego władzę — w ich przekonaniu on i tak może wszystko. Masy nie dostrzegają dla niego realnej alternatywy. Nie oczekują zamachu stanu ze strony elit. Nie formułują też żadnej spójnej wizji innego ładu społecznego.
Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu The Moscow Times. Jego autorem jest Siergiej Szelin, analityk społeczno-ekonomiczny. TUTAJ możecie wesprzeć najstarszy niezależny portal medialny w Rosji.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.








