Ciało porzucone 100 km od domu. W Krakowie rusza proces Marty O.
To było jedno z tych śledztw, które zaczynają się od zagadki bez tropu. 10 czerwca 2024 r. w miejscowości Oblekoń (woj. świętokrzyskie) tuż przy cmentarzu, niedaleko wałów wiślanych, przechodzień natknął się na zwęglone zwłoki mężczyzny. Brak dokumentów, głęboko zniszczone ciało, ślady po brutalnych obrażeniach. Policjanci od razu podejrzewali zabójstwo, ale nie wiedzieli nawet, kim jest ofiara.
Z pomocą przyszli specjaliści z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji, którzy opracowali rekonstrukcję twarzy denata. Zdjęcie z retuszem, pokazujące mężczyznę z krzywym nosem i brakiem palca u lewej stopy, obiegło media. Wkrótce potem pojawił się przełomowy sygnał: to 67-letni Jan R. z Krakowa.
Chodziło o emeryturę?
Z informacji przekazanych przez Prokuraturę Rejonową w Busku-Zdroju wynika, że ofiara miała o 15 lat młodszą żonę – Martę O., w chwili śmierci 52-letnią. Para pobrała się około dwa lata przed tragedią i kobieta miała dostęp do emerytury męża.
Jak ustalili śledczy, mężczyzna miał zginąć w Krakowie, a jego ciało zostało przewiezione około 100 km dalej do Oblekonia i tam podpalone. Według prokuratury celem mogło być nie tylko zatarcie śladów, ale także dalsze wyłudzanie świadczeń emerytalnych. W grę wchodzi kwota ponad 27 tys. zł.
Rusza proces. Na ławie oskarżonych: żona, córka i znajomy
We wtorek 2 września przed krakowskim sądem rozpoczyna się proces Marty O., oskarżonej o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, znieważenie zwłok oraz oszustwo wobec ZUS-u.
Na ławie oskarżonych zasiądą też jej 20-letnia córka Sandra O. i 48-letni znajomy rodziny, Artur A..
– Oboje usłyszeli zarzuty utrudniania śledztwa. Dodatkowo mężczyzna odpowie także za niepowiadomienie o popełnionej zbrodni – mówił w 2024 roku, po postawieniu zarzutów, prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.
W śledztwie Marta O. nie przyznała się do zarzucanego jej zabójstwa. Złożyła jednak wyjaśnienia, w których – jak podaje prokuratura – umniejszała swoją rolę. Córka również nie przyznała się do winy. Jedynie Artur A. przyznał się i dobrowolnie poddał karze: 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok i grzywna.
Grozi jej dożywocie
Śledztwo prowadziła Komenda Wojewódzka Policji w Kielcach, przy współpracy z prokuraturą i ekspertami kryminalistyki z Warszawy. Ostateczne zarzuty sformułowano po tygodniach pracy nad materiałem dowodowym.
Jeśli sąd uzna winę Marty O., grozi jej kara dożywotniego pozbawienia wolności. Jej córce i znajomemu – do 5 lat więzienia.
/6
google maps / Materiały policyjne
Komputerowo zrekonstruowany portret ofiary i trasa, którą według śledczych przetransportowano ciało z Krakowa do Oblekonia.
/6
– / Materiały policyjne
Marta O. zatrzymana przez policję. 53-latka została oskarżona o zabójstwo męża ze szczególnym okrucieństwem.