Published On: Thu, Mar 26th, 2026
Business | 2,343 views

Brylanty znalezione na wysypisku. Rodzina Malika twierdzi, że to ich skarb



W 2015 r. na gruzowisku przy ul. Dąbrowskiej złomiarze Wojciech S. (wówczas 32 l.) i Andrzej W. (wówczas 52 l.), natknęli się na zardzewiałą skrzynkę. Okazało się, że w środku był skarb – brylanty, złote monety, łańcuszki. Część klejnotów sprzedali w lombardzie i u złotnika, który niektóre rzeczy przetopił. Podzielili się gotówką, przez chwilę żyli jak królowie, dopóki MOPS nie zajrzał do nich, by sprawdzić, dlaczego zaprzestali korzystać ze świadczeń. W ten sposób sprawa brylantów wyszła na jaw.

W 2015 r. złomiarze znaleźli skarb na wysypisku

Śledztwo w sprawie porzuconych klejnotów prowadziła prokuratura w Wodzisławiu, złomiarze nie usłyszeli jednak zarzutów, bo ostatecznie orzeczono, iż ktoś je po prostu tam wyrzucił. W myśl zasady “znalezione nie kradzione” panom “grzechy” odpuszczono. Część brylantów odzyskano. Walczyło o nie kilka osób. Pani Ani, właścicielce pola, na którym znaleziono na gruzowisku skrzynkę, nie udało się udowodnić, że to jej precjoza. Teraz z naszą redakcją skontaktowała się Jolanta Szczotok, która twierdzi, że klejnoty należały do jej dziadka Franciszka Malika.



Source link