brat Kawiaqa nagrał szaleńczą jazdę BMW. Policja komentuje aferę
Sprawę w ub. tygodniu nagłośnił profil “Służby w akcji” na platformie X, publikując 23 stycznia szokujące nagranie. Widać na nim, jak pasażer BMW zachęca kierowcę do jeszcze szybszej jazdy, a licznik wskazuje nieprawdopodobną prędkość — 320 km na godz. Policja szybko wkroczyła do akcji — już 25 stycznia ustalono, do kogo należy auto i kto brał udział w brawurowym rajdzie.
“Stracił” BMW i żali się w internecie
Jednym z bohaterów tej historii okazał się Bartłomiej F., brat patostreamera Marcina F. pseudonim “Kawiaq”. W sieci posługuje się też zmienionym nazwiskiem — jako Bartek M.
— Potwierdzam, że nagrywającym film z brawurowej jazdy autostradą był Bartłomiej F. — powiedziała rzeczniczka śląskiej policji, Sabina Chyra-Giereś.
Bartłomiej F. był pasażerem i nie krył złości, że “jego BMW” zostało zabezpieczone przez prokuraturę. Poinformował o tym w sieci. W kolejnym filmiku żalił się na działania służb. Jak ustaliliśmy, samochód nie był jednak jego.
— Po rozmowie z adwokatem stwierdzamy, że sprawa jest mocno rozdmuchana. Medialny szum jest zupełnie nieadekwatny do sytuacji — mówił niezadowolony.
Zaskakujące wyjaśnienia: “Za kierownicą siedział nieznany mężczyzna”
Prokuratura w Chorzowie prowadzi śledztwo w sprawie sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.
Prokurator Edyta Dzieża w rozmowie z o2.pl, potwierdziła, że przesłuchano już autora nagrania i jego brata. Ich zeznania mogą zaskakiwać — obaj twierdzą, że za kierownicą BMW siedział… nieznany im mężczyzna. Czy to prawda?
Czy Marcin F. pseudonim “Kawiaq” mógł siedzieć za kierownicą? A może był pasażerem? Tego śledczy na razie nie zdradzają.
— Nagrywający nie wskazał nam osoby, która prowadziła BMW, stąd nasz apel do kierowców, aby zgłaszali się do chorzowskiej komendy. Osoby, które mają informacje mogące mieć znaczenie dla sprawy, były świadkami zdarzenia lub dysponują nagraniami z tego odcinka autostrady, proszone są o kontakt pod nr tel. 47 85 452 66 lub z najbliższą jednostką policji — tel. 112 — mówi w rozmowie z “Faktem” podkomisarz Magdalena Jurkowska, rzeczniczka policji w Chorzowie.
Kto prowadził BMW? Biegli szukają dowodów
Auto zostało jedynie zabezpieczone jako dowód w sprawie, a nie zarekwirowane. Dlaczego? Bo właścicielem sportowego BMW jest dziadek obu braci, a nie żaden z nich. Dziadek również został przesłuchany. Śledczy badają też ślady DNA, które mają pomóc ustalić, kto naprawdę prowadził “beemkę”.
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że zabezpieczono również telefon Bartłomieja F.
— Nadal trwają ustalenia, jak wyglądała ta niebezpieczna sytuacja i kto siedział za kierownicą bmw — dodała w rozmowie z “Faktem” Sabina Chyra-Gieres, rzeczniczka śląskiej policji.
Przypomnijmy, że w Sądzie Rejonowym w Bytomiu od ub. roku trwa proces “Kawiaqa” i jego kumpla Bartłomieja K. ps. “Tucznik”. Obaj dwa lata temu zasłynęli z ohydnych transmisji na żywo w internecie. Odpowiadają za znęcanie się nad koleżankami, rozpowszechnianie nagiego wizerunku w sieci, usiłowanie doprowadzenia innej osoby do obcowania płciowego, spowodowanie uszczerbku na zdrowiu i kierowanie gróźb karalnych. Grozi im do 8 lat więzienia.
(źródło: Fakt.pl, Służby w akcji, o2.pl)
Publikował w sieci filmiki z BMW gnającym 320 km na godz. Niewiarygodne, co zeznał
Zamienił S7 w pas startowy. Zderzył się z rzeczywistością
/4
Służby w akcji / X
BMW zabezpiecyzła prokuratura.
/4
Służby w akcji / X
Pan Bartłomiej jest przekonany, że auto zostało “skonfiskowane” niesłusznie.








