Bożonarodzeniowe przygotowania przerwane tragedią. Sąd skazał Ewę T.
Do tragedii doszło w sobotę, 7 grudnia 2024 r., w domu Ewy T., gdzie mieszkała z dorosłym synem i partnerem. Para poznała się kilka lat wcześniej, szybko się do siebie zbliżyli, ale ich związek nie należał do spokojnych.
Wyrok za zabójstwo w Niedźwiadzie Kolonii: 13 lat więzienia i zadośćuczynienie
– Pili sporo alkoholu, a ona bywała mocno porywcza. Nie raz widziałam go z podbitym okiem – wspominała sąsiadka.
Jak ustalili śledczy, feralnego dnia Ewa i Mariusz najpierw zajmowali się dzieleniem mięsa, jednocześnie pijąc alkohol. Gdy mężczyzna nie chciał pomagać, kobieta zaczęła się denerwować. W pewnym momencie doszło do kłótni, bo mężczyzna dał kawałek mięsa psu, i w końcu do tragedii – Ewa T. ugodziła partnera nożem.
Ranny Mariusz K. stracił przytomność, a syn Ewy T. natychmiast wezwał pomoc. Na miejsce przyleciał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Niestety, mimo wysiłków lekarzy, mężczyzny nie udało się uratować.
Ewa T. została zatrzymana przez policję. Była nietrzeźwa i nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, co się stało.
– Pytała, kiedy będzie mogła wrócić do domu, bo czeka ją robota przy mięsie – relacjonowali wówczas policjanci.
W trakcie śledztwa kobieta przyznała się do winy, ale twierdziła, że był to nieszczęśliwy wypadek, bo była pod wpływem alkoholu.
– Nóż wypadł mi z ręki i wbił się w klatkę piersiową partnera – tłumaczyła. Sędziowie nie dali jednak wiary tej wersji wydarzeń.
Po wielomiesięcznym procesie Sąd Okręgowy w Lublinie skazał Ewę T. na 13 lat więzienia. Dodatkowo morderczyni musi zapłacić 25 tys. zł zadośćuczynienia najbliższym zmarłego.
Ratownicza akcja w Małopolsce. Pomagał śmigłowiec LPR i strażacy z OSP
Kto ukradł Matkę Bożą z kapliczki? Mieszkańcy Targówka są zrozpaczeni
Jeddah Tower rośnie w Arabii Saudyjskiej. Nowy rekord świata coraz bliżej








