Błądna diagnoza uchroniła kata z Przemkowa przed karą za zbrodnię sprzed lat?
Marcin G. miał zaledwie 18 lat, gdy zamordował swoją matkę. Powód był prozaiczny. Nie pozwoliła mu zorganizować prywatki. Wtedy psychiatrzy orzekli, że mężczyzna cierpi na schizofrenię. Zamiast do więzienia trafił do zakładu psychiatrycznego. Po wyjściu założył rodzinę. Tak bardzo znęcał się nad maleńkim synkiem, że dziecko zmarło w wyniku odniesionych obrażeń. To wtedy, podczas badań okazało się, że 42-letni dziś Marcin G. jest poczytalny i według biegłych, był poczytalny również prawie ćwierć wieku wcześniej. Ale za dawną zbrodnię nie odpowie.
Mroczna przeszłość Marcina G. z Przemkowa, podejrzanego o katowanie własnych synów. Nowe informacje. Ma na sumieniu morderstwo.
Marcin G. został skazany za okrutne znęcanie się nad synami
O Marcinie G. z Legnicy na Dolnym Śląsku wszyscy usłyszeli, gdy okazało się, że brutalnie znęca się nad swoimi dwoma małymi synkami. Zaledwie dwuletni wówczas Filipek i kilkutygodniowy Piotruś przeszli przez piekło. Młodszy z chłopców nie przeżył. Ojciec znęcał się nad rodziną zarówno psychicznie, jak i fizycznie.
Mężczyzna został poddany obserwacji psychiatrycznej. Biegli uznali, że w chwili znęcania się nad synami był w pełni poczytalny i może stanąć przed sądem.
Zanim Sąd Okręgowy w Legnicy zamknął przewód sądowy, postanowił przesłuchać biegłych lekarzy, którzy 18 miesięcy temu wydali opinię w sprawie poczytalności.
Czy przed laty lekarze się pomylili?
— Generalnie schizofrenia jest chorobą przewlekłą i samoistnie nie ustępuje. Natomiast w naszej ocenie najprawdopodobniej był to błąd diagnostyczny w owym czasie
— tłumaczył biegły sądowy. — Oceniamy, że objawy, które relacjonował podejrzany, były ewentualnie przejawem zaburzeń psychotycznych pod wpływem narkotyków. Nic nie wskazuje, że jest to choroba psychiczna, jaką jest schizofrenia. Generalnie ta choroba charakteryzuje się rozpadem osobowości, której u pana Marcina G. nie stwierdzono. Naszym zdaniem, z dużym prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, stwierdzamy, że objawy te były przejawem przemijających doznań psychotycznych w przebiegu uzależnienia. Pan G. w czasie obserwacji zgłaszał tego typu objawy jak omamy. Biegli uznali to za próbę wprowadzenia biegłych w błąd — kontynuował lekarz psychiatra.
3 marca 2026 r. za znęcanie się nad synami sąd w Legnicy skazał Marcina G. na karę 30 lat pozbawienia wolności. Wyrok jest nieprawomocny. Ta sprawa i opinia biegłych psychiatrów na nowo przywołała dawną zbrodnię, której dokonał 42-letni dzisiaj mężczyzna. A była ona wyjątkowo wstrząsająca. Ponad dwie dekady temu, jako młody, zaledwie 18-letni mężczyzna, Marcin G. udusił własną matkę. Według ustaleń śledczych, bezpośrednim impulsem do zbrodni była kłótnia o błahostkę. Kobieta nie zgodziła się na zorganizowanie przez syna prywatki. 10 września 2003 r. 18-latek udusił matkę sznurkiem z tworzywa sztucznego, a zwłoki ofiary ukrył w tapczanie.
Okrutne zabójstwo matki
Wieczorem zaprosił do domu znajomych, którzy w najlepsze bawili się przy muzyce i pili alkohol, nie mając pojęcia, że w wersalce leżały zwłoki kobiety. Nad ranem, po skończonej imprezie, Marcin wyniósł z domu ciało matki, wsadził je do auta, wywiózł za miasto i wrzucił do przydrożnego rowu pod Chojnowem. Pomagał mu kolega. Rano przechodzący mężczyzna znalazł zwłoki i natychmiast powiadomił służby.
Kilka godzin później 18-latek został przez mundurowych zatrzymany i trafił przed oblicze prokuratora, gdzie usłyszał zarzut zabójstwa. Decyzją legnickiego sądu został tymczasowo aresztowany. Śledczy mieli wątpliwości, czy podejrzany był poczytalny, dlatego decyzją sądu został poddany obserwacji psychiatrycznej.
W toku postępowania biegli psychiatrzy uznali, że w chwili popełnienia tego czynu Marcin G. był niepoczytalny. Oznaczało to, że nie mógł w pełni rozpoznać znaczenia swojego działania ani pokierować swoim postępowaniem. W konsekwencji nie poniósł wówczas odpowiedzialności karnej, a zamiast tego zastosowano wobec niego środki zabezpieczające w postaci umieszczenia w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Opuścił go po ośmiu latach.
Marcin G. ponownie stanął przed sądem
Podczas sprawy znęcania się nad własnymi dziećmi wróciła kwestia poczytalności Marcina G. Tym razem biegli orzekli, że jest poczytalny, a nawet pokusili się o stwierdzenie, że diagnoza sprzed lat była błędna. Orzeczona wówczas schizofrenia nie mija samoistnie, a jej oznak o 42-latka nie stwierdzono.
Czy w przypadku wielokrotnej hospitalizacji w szpitalu psychiatrycznym pacjent jest każdorazowo poddawany diagnozie? — dopytywała obrończyni Marcina G. podczas sprawy o znęcanie się nad dziećmi. — Generalnie tak powinien wyglądać przebieg hospitalizacji — tłumaczył lekarz. Na czym polega ta zależność, że pan każdorazowo uzyskuje diagnozę schizofrenii, a w momencie wniosków końcowych państwa opinii wykazuje się, że nie cierpi na zaburzenia psychiczne? — kontynuowała mecenas. — Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć, bo nie znam metod, które poprzednio lekarze stosowali — dodał na koniec biegły medyk.
Czy po latach odpowie za zabójstwo matki?
Reporter “Faktu” postanowił sprawdzić, czy w sytuacji, gdy Marcin G. był poczytalny i mogła zostać błędnie postawiona diagnoza, może teraz odpowiedzieć przed sądem za zabójstwo matki. Z takim pytaniem wystąpiliśmy do Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
“Brak jest podstaw do wznawiania tamtego postępowania. Wówczas mógł być niepoczytalny, a przy tej obecnej sprawie nie. Obecnie mógł być w fazie remisji choroby, a zatem w fazie, gdy objawy choroby są znacznie osłabione lub całkowicie ustępują. Dlatego chorych wypuszcza się ze szpitali psychiatrycznych”
— czytamy w lakonicznej odpowiedzi, którą otrzymał “Fakt”.
Wystąpiliśmy do legnickiego sądu z wnioskiem o wydanie zgody na wgląd do akt sprawy sprzed 23 lat. Sąd negatywnie rozpatrzył wniosek, tłumacząc, że w sprawie była wyłączona jawność.
Sprawa budzi ogromne emocje i rodzi mnóstwo pytań, czy jest możliwe, że wówczas biegli lekarze postawili błędną diagnozę. — Ktoś powinien się zająć dogłębnym wyjaśnieniem tej sprawy — podkreśla nasz rozmówca z prokuratury, który chce pozostać anonimowy.
Zobacz też:
Alan G. miał poćwiartować współlokatora. Czy był poczytalny? Psychiatrzy rozkładają ręce
/6
Marcin G. podczas procesu o katowanie własnych synów.
newspix.pl, Piotr Wierzbicki/BRAK
Autor: Piotr Wierzbicki
Źródło: Fakt.pl
Oryginalne ID: 639106445253129554.jpg
1. Meta tytuł: Rodzice z Przemkowa katowali wlasnych synow | Grob matki Marcina Gregora kata dzieci z Przemkowa
2. Meta opis: UWAGA BRAK ZGODY NA PUBLIKACJE WIZERUNKU OSKARZONYCH!!
29.05.2025 Legnica Sad Okregowy kolejna rozprawa Monika Marysiak i Marcin Gregor oskarzeni o katowanie wlasnych synkow w Przemkowie mlodszczy z braci zmarl N/Z oskarzony Marcin Gregor
Fot. Piotr Wier
3. Opis ze zdjęcia: UWAGA BRAK ZGODY NA PUBLIKACJE WIZERUNKU OSKARZONYCH!!
29.05.2025 Legnica Sad Okregowy kolejna rozprawa Monika Marysiak i Marcin Gregor oskarzeni o katowanie wlasnych synkow w Przemkowie mlodszczy z braci zmarl N/Z oskarzony Marcin Gregor
Fot. Piotr Wierzbicki/Newspix.pl
UWAGA BRAK ZGODY NA PUBLIKACJE NAZWISK ZMARLYCH!!
13.04.2024 Legnica N/Z grob Haliny Kozakowskiej Gregor ktora zamordowal syn Marcin Gregor obecnie podejrzany o katowanie wlasnych synow
Fot. Piotr Wierzbicki/Fakt
4. Data ekspiracji:
5. Cena specjalna:
6. Czy ryczałt: NIE
7. Tagi: rodzice,przemkow,katowali,dzieci,synow,Marcin Gregor,matka,znecali sie nad dziecmi
8. Komentarz fotoedytora: pasek
9. Oryginalna nazwa pliku: sklejka_LYSY29052025_007a.jpg
/6
Marcin G.
Autor: –
Źródło: Facebook
Oryginalne ID: 638467248898852653.jpg
1. Meta tytuł: Przemków. Rodzice znęcali się nad dziećmi
2. Meta opis: Przemków. Rodzice znęcali się nad dziećmi
3. Opis ze zdjęcia:
4. Data ekspiracji:
5. Cena specjalna:
6. Czy ryczałt: NIE
7. Tagi: Przemków, Marcin Gregor
8. Komentarz fotoedytora: PASEK
9. Oryginalna nazwa pliku: 216869147_4211375532286275_7270374774116160264_n_pasek.jpg








