Adwokatka Sebastiana M. zabrała głos. “Słowa nienawiści wobec oskarżonego”
– Cierpimy, panie Sebastianie, nie tylko przez pana ciągłe zmiany stanowiska, pana ucieczkę do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie zafundował pan sobie półtoraroczne luksusowe wakacje pod pretekstem rzekomego wyjazdu w celach biznesowych, czy przez stwierdzenie, że nasze dzieci zginęły w pożarze, a nie w wyniku wypadku samochodowego. Cierpimy przede wszystkim dlatego, że pan albo nie rozumie, co się stało, albo co gorsza rozumie doskonale, ale nie potrafi jako dorosły mężczyzna wziąć na swoje barki jakiejkolwiek odpowiedzialności – powiedziała matka ofiary wypadku – powiedziała Małgorzata Duda, zwracając się bezpośrednio do Sebastiana M.
Proces Sebastiana M. Rodzina ofiar wypadku zabrała głos
W piątek, 20 lutego, odbyła się kolejna rozprawa ws. spowodowania tragicznego wypadku na A1 pod Piotrkowem Trybunalskim. W wypadku, do którego doszło 16 września 2023 r., zginęła wracająca znad morza trzyosobowa rodzina z Myszkowa.
O doprowadzenie do tragedii oskarżony jest Sebastian M. Łódzki przedsiębiorca ima się wszystkich sposobów, by uniknąć odpowiedzialności. Począwszy od ucieczki do Dubaju. Obecnie forsowana jest teoria o tym, że Kia, którą podróżowali Patryk, Martyna i Oliwierek, jechała na kole dojazdowym. Oskarżony podkreślił także, że rodzina nie zginęła w wypadku, lecz w pożarze, pomijając fakty, które do tego zdarzenia doprowadziły. Być może niebawem dowiemy się, że to nie Sebastian M. prowadził BMW.
Te wszystkie słowa usłyszały załamane rodziny Patryka i Martyny. Jakby za mało im było cierpienia, którego doznali w dniu tragedii. Ból czują każdego dnia. Od ponad dwóch lat nie mogą zaznać spokoju. Zdecydowali się zabrać głosu w obliczu zachowania oskarżonego i jego rodziny.
Odeszli bez pożegnania, co na pewno było wbrew ich woli. O ich odejściu zdecydował pan Sebastian M., który tamtego wieczoru swoją brawurą oraz bezmyślnością narażał na niebezpieczeństwo wszystkich obecnych na drodze, jadących w kierunku Katowic. Finalnie doprowadził do śmierci mojego dziecka, zięcia i ukochanego jedynego wnuczka
– powiedziała pani Małgorzata.
Nawet teraz mamy wrażenie, że zarówno do oskarżonego, jak i do jego rodziny nie dociera, co się tak naprawdę stało. Czas spędzony tutaj – na rozprawach, kojarzy nam się głównie z ironią i uśmiechem rodziny, co w zaistniałej sytuacji potęguje tylko nasze cierpienie
– dodała.
Zaledwie kilkanaście minut przed śmiercią naszych ukochanych dzieci osobiście rozmawiałam z moją córką przez telefon. Podczas rozmowy nie usłyszałam o problemach związanych z samochodem, jak w różny sposób sugeruje obrona oraz sam pan Sebastian, a jedynie słowa: mamo, zostało nam około dwie godziny drogi i będziemy w domu
– przyznała zrozpaczona kobieta.
Jak podkreśliła, jej rodzina będzie walczyć o sprawiedliwość, bo jest winna to dzieciom.
Głęboko wierzymy, że sprawiedliwy wyrok sądu wydany w przedmiotowej sprawie oraz nasz upór i determinacja ostudzą na przyszłość zapędy piratów drogowych, aby nigdy więcej nie ginęli na drogach niewinni ludzie w wypadkach samochodów
– powiedziała pani Małgorzata.
Adwokatka Sebastiana M. mówi o “słowach nienawiści”
Gdy po raz pierwszy głos zabrali najbliżsi ofiar tragedii na A1, Sebastian M. nie wyglądał na poruszonego. Nie odniósł się do tych słów. Głos za to zabrała Katarzyna Hebda, jego adwokatka.
Nikt nie kwestionuje bólu rodzin. To wielka tragedia. Rodziny cierpią i przeżywają żałobę już niemal trzy lata. Często na tej sali padają słowa nienawiści w kierunku oskarżonego. One padają też po zakończeniu rozpraw. Nie dziwi się temu oskarżony ani obrona. Rodziny mają do tych odczuć prawo. Jednak zrozumiałym jest, że ofiarom, rodzicom ciężko jest przyjąć, że wersja wypadku określona przez śledczych jest po prostu błędna
– powiedziała w rozmowie z o2.pl Katarzyna Hebda.
Rozmówczyni serwisu stwierdziła, że słowa pani Małgorzaty o tym, że jej dzieci nie mówiły o żadnej awarii, nie są “środkiem dowodowym”.
A po drugie, proszę państwa, nawet jeżeli takie słowa nie padły wprost, to też nie jest wykluczone, że po prostu o tym nie powiedziano. Więc tak naprawdę wypowiadanie się na ten temat to są wyłącznie hipotezy
– podkreśliła w rozmowie z o2.pl adwokatka oskarżonego Sebastiana M.
Jak powiedziała mecenaska, 12 marca jej klient chce złożyć wyjaśnienia przed sądem.
Jest rekonstrukcja wypadku na A1. Te wyliczenia nie pozostawiają wątpliwości [WIDEO]
Tak bardzo chcieli mieć dziecko. Nie ma Oliwierka. Nie ma ich. Zabrakło półtorej godziny
Tragiczny wypadek na A1. Zginęła rodzina z Myszkowa
Przypomnijmy. Do tragicznego wypadku doszło w sobotni wieczór 16 września 2023 r. na A1 na wysokości miejscowości Sierosław, między węzłami Tuszyn i Piotrków Trybunalski Zachód (woj. łódzkie).
Rodzina z Myszkowa wracała kią znad morza do domu. Zabrakło im półtorej godziny, by bezpiecznie wrócić do bliskich. Martyna, jej mąż Patryk i syn Oliwierek zginęli w strasznych okolicznościach.
Biegli wskazali, że to Sebastian M. jest jedynym sprawcą wypadku na A1. Jechał z prędkością przekraczającą 250 km na godz. Zganiał z lewego pasa inne auta. Podróżowało z nim dwóch kolegów. Jego bmw uderzyło w prawidłowo jadącą kię, która została zepchnięta na bariery. Samochód rodziny stanął w płomieniach. Rodzice i ich pięcioletni syn zginęli na miejscu.
Łódzki przedsiębiorca niedługo po wypadku uciekł do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Po dwóch tygodniach od tragedii wydano za nim list gończy. Na początku października 2023 r. zatrzymano go w Dubaju. Nie zgodził się na ekstradycję. Nie otrzymał listu żelaznego, o który wnioskował. Po wpłaceniu kaucji przebywał na wolności w ZEA.
M. sprowadzono do Polski 26 maja 2025 r. i decyzją sądu w Piotrkowie Trybunalskim osadzono w areszcie tymczasowym. W lipcu 2025 r. Prokuratura Okręgowa w Katowicach skierowała do Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim akt oskarżenia przeciwko kierowcy bmw. Proces ruszył na początku września 2025 r. Sebastianowi M. grozi kara do 8 lat więzienia.
(Źródło: Fakt.pl, o2.pl)








