Tajemnica zaginięcia Beaty Klimek. Wioska wciąż żyje w cieniu tragedii
7 października 2025 r. To był poranek podobny do innych. 47-letnia wówczas Beata Klimek, mama trójki przysposobionych dzieci, jak co dzień zaprowadziła swoje pociechy na szkolny autobus. Zgodnie z codzienną rutyną powinna wrócić do domu, wsiąść do samochodu i pojechać do pracy w banku w Łobzie. Tymczasem auto zostało na podwórku, Beata do pracy nie dotarła, a jej telefon zamilkł. To był początek dramatu, który wstrząsnął całą okolicą.
Zaginięcie zgłoszono natychmiast. Policja rozpoczęła szeroko zakrojone poszukiwania, przeczesywano lasy, pola i okoliczne zabudowania. Niestety, nie przyniosły one do tej pory żadnego efektu. Wkrótce uwagę mediów przykuł mąż Beaty — Jan K. Tego samego dnia, kiedy kobieta zniknęła, przestał działać monitoring na ich posesji. To wzbudziło podejrzenia śledczych.
Dramat dzieci i zarzuty dla męża
Małżeństwo Klimków przechodziło trudny czas — byli w trakcie rozwodu, choć razem wychowywali trójkę dzieci. Na domiar złego Jan miał już nową partnerkę, Agnieszkę B., której przeszłość również budziła kontrowersje. Dawniej była zamieszana w sprawę o morderstwo. Policja, zdeterminowana, by rozwiązać zagadkę, przekopała nawet teren wokół domu w poszukiwaniu ciała Beaty. Bez rezultatu.
Po kilku miesiącach Jan K. został zatrzymany i przewieziony do prokuratury. Usłyszał tam zarzuty, ale nie miały one związku z zaginięciem żony. Dotyczyły znęcania się nad dziećmi. Po zaginięciu matki trafiły one pod opiekę rodziny Beaty i tam przebywają do dziś. Sprawa bulwersowała opinię publiczną, a w internecie roiło się od teorii i oskarżeń.
Milczenie w Poradzu. “Ten szum medialny zaszkodził całej wiosce”
Dziś, po roku i sześciu miesiącach od zaginięcia Beaty Klimek, Poradz znów jest cichą i spokojną wioską. Rodzina Beaty i jej mąż unikają kontaktu z dziennikarzami. Sąsiedzi nie chcą zabierać głosu w tej sprawie. Zdawkowo odzywają się pojedyncze osoby. Nie chcą się już wtrącać, nie chcą oceniać, mają swoje zdanie, ale oficjalnie już się nim nie dzielą. — Ten szum medialny zaszkodził całej naszej wiosce. Ludzie się boją, nikt nie chce już nic mówić — przyznaje pani Halina (61 l.) i jej córka Żaneta.
Kobiety twierdzą, że choć mieszkały tuż obok Beaty, tak naprawdę słabo ją znały. — Była zamknięta w sobie — uważają. Obie jednak nie dopuszczają do siebie myśli, że pani Beata nie żyje. — Tylko Bóg tak naprawdę wie, co się tam stało — dodają.
— Pewnie, że chciałabym, żeby ona wróciła. Nie wierzę jednak, żeby chciała wrócić do tych warunków, w to miejsce na pewno nie — przypuszcza pani Halina. — Chciałabym, żeby Bóg sprawił, żeby ona żyła, ale biorąc pod uwagę jej sytuację, to na jej miejscu w życiu bym tu nie wróciła — podkreśla.
Adopcja nie scaliła rozpadającego się związku
Zdaniem mieszkanek Poradza, które zdecydowały się porozmawiać, przyjęcie trójki dzieci, które miały scalić małżeństwo Klimków, tylko przyspieszyło jego rozpad. — Kiedyś z Beatą przez chwilę o tym rozmawiałam. Na ogół ona była zamkniętą osobą. Na twarzy miała wypisane, że to ją przerosło. Była zmęczona, znużona. Dzieci dokazywały, nie było jej łatwo — pani Halina wspomina chwilę, kiedy kobieta się przed nią otworzyła. — Pochwaliłam ją kiedyś. Powiedziałam: jaką trzeba mieć odwagę życiową, żeby wziąć na wychowanie trójkę dzieci. Odpowiedziała mi, że to tak nie miało być…
— Ona przestała chyba wierzyć, że cokolwiek im się uda — dodaje pani Żaneta. Obie sąsiadki bardziej skłaniają się ku tezie, że zaginiona Beata jednak żyje. Mówią też wprost, że żal im Jana, którego wiązano ze zniknięciem żony i posądzano o zabójstwo. — Co on przeżywa? Boże, gdyby to na mnie tyle błota się wylało, a bym nie zrobiła tego, o co mnie wszyscy posądzają, nie wiem, czy bym się podniosła — zastanawia się pani Halina.
Tajemnica zaginięcia Beaty Klimek wciąż pozostaje nierozwiązana. Prokuratura wciąż prowadzi śledztwo, jak na razie zostało ono przedłużone do maja.
Prokurator niesłusznie oskarżył studenta
Do dziś nie wyjaśniono makabrycznej zbrodni z Kamienia Pomorskiego
/6
Gryń Przemysław / newspix.pl
Pani Halina i jej córka Żaneta uważają, że zaginiona Beata żyje, ale nie chce wrócić do życia, z którym musiała się wcześniej zmagać.
/6
Gryń Przemysław / newspix.pl
To na tym przystanku w Poradzu Beata Klimek była widziana przez sąsiadów po raz ostatni.








