Atak w więzieniu. Polak skazany za zabójstwo dziennikarza ranny
Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 6 kwietnia, w zakładzie karnym w Roermond. Sprawa ujrzała jednak światło dzienne dopiero kilka dni później, 10 kwietnia. Jak podają holenderskie media, współosadzony powalił Kamila E. na ziemię i zadał mu kilka ciosów w szyję oraz głowę.
Ciosy mogły zabić
Sytuacja była bardzo poważna. Jak przekazała adwokat skazanego, Ayse Çimen, brakowało centymetrów, by ostrze trafiło w tętnicę szyjną.
Kamil E. został opatrzony przez lekarza. Ostatecznie jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Napastnik w złym stanie psychicznym
Według ustaleń napastnik kilka dni wcześniej trafił do tej jednostki. Już wtedy miał sprawiać wrażenie osoby zagubionej i niestabilnej.
Przed atakiem miał krzyczeć w stronę Kamila E. niezrozumiałe słowa. Media wskazują, że mógł być w poważnym kryzysie psychicznym.
Na razie nic nie wskazuje na to, by atak miał związek ze sprawą zabójstwa dziennikarza.
Zabójstwo, które wstrząsnęło Holandią
Zabójstwo, za które został skazany Kamil E., wstrząsnęło całym krajem. Peter R. de Vries był jednym z najbardziej znanych dziennikarzy śledczych w Holandii. Karierę zaczynał bardzo wcześnie. Już jako młody reporter zasłynął ujawnianiem głośnych afer kryminalnych. Przełomem była sprawa porwania Freddy’ego Heinekena z 1983 r., właściciela słynnego browaru. De Vries szczegółowo ją opisał i dzięki temu zdobył rozpoznawalność.
Przez lata zajmował się najpoważniejszymi przestępstwami, często narażając własne życie. W lipcu 2021 r. został postrzelony w centrum Amsterdamu, gdy wychodził ze studia telewizyjnego. Przez kilka dni lekarze walczyli o jego życie, jednak zmarł w szpitalu. W chwili śmierci miał 64 lata.
Zatrzymania i wyroki
Śledczy od początku wskazywali, że za zabójstwem stoi zorganizowana grupa przestępcza. Działania policji szybko przyniosły efekty i sprawa trafiła do sądu. Ostatecznie z dziewięciu osób sześć zostało skazanych, w tym trzech Polaków.
Jednym z głównych oskarżonych był Kamil E. Został skazany na 27,5 roku więzienia. Według śledczych to on przewiózł bezpośredniego sprawcę, Holendra Delano G., na miejsce zamachu i brał udział w przygotowaniach.
Podczas procesu Kamil E. przyznał, że początkowo to on miał dokonać egzekucji. Za wykonanie zlecenia miał otrzymać 80 tys. euro. Ostatecznie odmówił. Twierdził jednak, że został zmuszony do udziału jako kierowca. Zeznawał, że grożono mu i jego rodzinie śmiercią. — Powiedziano mi, że wiem za dużo. Bałem się o swoje życie — mówił na silnie strzeżonej sali rozpraw.
Cichy, ale budził ciekawość
Kamil E. mieszkał wcześniej w niewielkiej miejscowości Maurik. Jak wspominają mieszkańcy, był raczej spokojny i trzymał się na uboczu.
— Zawsze był uprzejmy, ale prawie nie mówił po holendersku. Potrafił tylko powiedzieć “dzień dobry” — relacjonowali.
Sprawę ataku w więzieniu bada teraz policja.
/5
Bruno Press/ABACA / Abaca Press / Forum
Peter R. de Vries był jednym z najbardziej znanych dziennikarzy śledczych w Holandii.
/5
Charles M Vella/SOPA Images / Zuma Press
Miejsce pamięci po zamachu na dziennikarza. Mieszkańcy składali kwiaty i znicze.








