Dom Schronienia w Zgierzu pod lupą. “Ksiądz” Marek N. ma kłopoty
Marek N. oskarżony jest o liczne przestępstwa związane z prowadzeniem Domu Schronienia dla Potrzebujących w Zgierzu (woj. łódzkie). Chodzi m.in. o zarzuty oszustwa, przywłaszczenia majątku podopiecznych, przyczynienia się do śmierci 12 osób i spowodowania uszczerbku na zdrowiu 65 innych pensjonariuszy.
Akt oskarżenia w sprawie fałszywego księdza (kazał siebie tak nazywać, choć nie miał święceń) trafił do sądu 31 grudnia 2021 r. Obejmuje on 30 czynów, w tym przestępstwa zagrożone karą do 12, 10 i 8 lat więzienia. Dziś, po kilku latach procesu i przesłuchaniu wielu świadków, procedujący sprawę śledczy wciąż uważają, że Markowi N. trzeba przedłużać areszt. To dlatego Sąd Okręgowy w Łodzi wnioskował o to, by oskarżony nadal był izolowany. Jednak Sąd Apelacyjny 25 marca był innego zdania i nie uwzględnił wniosku sądu niższej instancji.
“Fakt” dowiedział się, że prokuratura nie składa broni. Właśnie złożyła zażalenie do Sądu Apelacyjnego w Łodzi na postanowienie tego samego sądu. Śledczy nie uważają, że wobec Marka N. wystarczy zastosować środki wolnościowe w postaci dozoru policji oraz zakazu opuszczania kraju. Chcą, by Marek N. przebywał za kratami.
“Tymczasowego aresztowania nie można było uznać za szczególnie długotrwałe”
Prokuratorzy obawiają się, że Marek N. może wpływać na zeznania ponad 100 świadków i pokrzywdzonych, których należy jeszcze przesłuchać przed sądem. Ponadto uważają, że oskarżony może uciec. W ich ocenie obawa jest uzasadniona, gdyż Marek N. świetnie porusza się w realiach ośrodków pomocowych w Niemczech oraz Wielkiej Brytanii (sam próbował zakładać tam swoje placówki).
Śledczy nie zgadzają się też z opinią, że długi pobyt w areszcie był nieadekwatnym środkiem zapobiegawczym w stosunku do ciążących zarzutów. — Samego tymczasowego aresztowania nie można było uznać za szczególnie długotrwałe, albowiem oskarżony w czasie pobytu w jednostce penitencjarnej równolegle przez prawie cały czas odbywał kary pozbawienia wolności orzeczone za inne przestępstwa – informuje Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Termin rozpoznania zażalenia prokuratury nie jest jeszcze znany.
Co dokładnie zrobił fałszywy ksiądz ze Zgierza? “Warunki urągające ludzkiej godności”
Marek N. odpowiada głównie za spowodowanie śmierci 12 osób oraz narażenie zdrowia i życia kolejnych 65. Wszystko przez to, w jakim warunkach przebywali pensjonariusze jego noclegowni.
Mieszkanka Konina uwierzyła w szybki zysk. Pół miliona zniknęło bez śladu
Sprawa Marka N. nabrała rozgłosu po kontroli przeprowadzonej 11 października 2016 r. w Domu Schronienia przy ul. Pułaskiego w Zgierzu. Placówka, prowadzona formalnie jako noclegownia przez Kościół Starokatolicki w RP, w rzeczywistości była miejscem stałego pobytu osób starszych, schorowanych i niepełnosprawnych, wymagających całodobowej opieki.
Inspektorzy Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego stwierdzili rażące nieprawidłowości sanitarne i organizacyjne. W pomieszczeniach panował brud, na podłogach znajdowała się zużyta pościel i odpady, a w całym budynku unosił się zapach moczu. Osoby leżące były przykryte brudną pościelą, część z nich była cewnikowana, nosiła pieluchy lub poruszała się na wózkach inwalidzkich. Spośród 83 przebywających tam osób 27 wymagało stałej opieki.
To były warunki urągające ludzkiej godności
— mówiła blisko dekadę temu w rozmowie z “Faktem” Agnieszka Łukomska‑Dulaj, dyrektor wydziału rodziny i polityki społecznej ŁUW.
Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe. Jak relacjonowała rzeczniczka łódzkiego pogotowia Edyta Wcisło, pacjenci przebywali w zimnych i wilgotnych pomieszczeniach, byli zaniedbani, nie otrzymywali leków, a część miała pasożyty. Około 30 osób trafiło do szpitala.
Narzeczona uciekła ze zwycięskim kuponem. Srogo się rozczarowała
Zgony podopiecznych i ustalenia śledczych
Prokuratura bada również okoliczności śmierci osób przebywających w Domu Schronienia. Jednym z przypadków był mężczyzna, który zmarł w szpitalu w Zgierzu po krótkim pobycie w placówce. Sekcja zwłok wykazała ostrą niewydolność krążeniowo‑oddechową. Zlecono dalsze badania, by ustalić, co doprowadziło do tego stanu.
Śledczy analizują dokumentację zabezpieczoną w ośrodku oraz sprawdzają, czy w placówce zmarło więcej osób i jakie były przyczyny ich śmierci.
Fałszywy ksiądz i zarzuty oszustw
Marek N. przez lata podawał się za księdza, choć — jak ustalili śledczy — nie miał do tego uprawnień. Był związany z Kościołem Starokatolickim w RP jako subdiakon, jednak występował wobec podopiecznych i ich rodzin jako pełnoprawny duchowny. Oszust chciał tym samym wzbudzić zaufanie swoich ofiar.
Prokuratura zarzuca Markowi N. m.in. bezprawne pozbawienie wolności, oszustwa, przywłaszczenia pieniędzy oraz próby przejmowania mieszkań i oszczędności podopiecznych.
Śledczy ustalili również, że oskarżony miał próbować zawierać umowy z ośrodkami pomocy społecznej, deklarując zapewnienie całodobowej opieki, wyżywienia i terapii za niewielkie kwoty.
Biegli psychiatrzy uznali Marka N. za poczytalnego i zdolnego do ponoszenia odpowiedzialności karnej. Za czyny objęte już aktem oskarżenia grozi mu do 10 lat więzienia, a śledztwo wciąż obejmuje kolejne wątki, w tym narażenie życia i zdrowia 39 podopiecznych oraz oszustwo na szkodę PZU Życie.
Pożar domu na warszawskiej Białołęce. Służby walczyły o życie mężczyzny
/7
Marek Szybka / newspix.pl
Ośrodek był prowadzony przez fałszywego “księdza”.
/7
Marek Szybka / newspix.pl
Wewnątrz unosił się odór moczu i fekaliów.








