Atak dzika w Wołominie. 78-latka pogryziona podczas spaceru z psem
Do dramatycznego zdarzenia doszło w środę, 25 marca, między godz. 12 a 13. Jak opisał portal Miejski Reporter, 78-letnia kobieta została zaatakowana podczas spaceru z psem w rejonie pomiędzy Aldi a budynkiem ZUS-u. I właśnie ten szczegół poraża mieszkańców najbardziej. — Nie mówimy o lesie, odludziu ani polnej drodze. To był środek miasta — tłumaczą.
Dzik wyskoczył z zarośli przy chodniku
Z relacji kobiety wynika, że szła chodnikiem z kremowym golden retrieverem. Pies bawił się patykiem przy zaroślach. Wtedy z drugiej strony krzaków nagle wybiegł dzik.
Zwierzę miało najpewniej ruszyć w stronę psa, ale na jego drodze znalazła się jego właścicielka.
— Uderzył mnie w prawy bok, rozrywając skórę. Wszystko działo się bardzo szybko. Przewróciłam się na psa, a wtedy dzik zranił mnie w lewą rękę — relacjonowała pokrzywdzona w policyjnej notatce, do której dotarł Miejski Reporter.
Jak opisała, próbowała się bronić i odganiać zwierzę kopniakami. Dopiero po chwili dzik odpuścił i odbiegł.
Rana uda, ręka, twarz. Seniorka trafiła do szpitala
Na tym dramat się nie skończył. Z dokumentacji medycznej, pokazanej portalowi przez poszkodowaną, wynika, że kobieta doznała poważnych obrażeń. Lekarze opisali ranę prawego uda z oderwaniem płata skórno-podskórnego aż do powięzi oraz ranę lewego przedramienia. Kobieta miała też uraz twarzy.
W szpitalu wdrożono nie tylko leczenie chirurgiczne i antybiotykoterapię. Zastosowano również profilaktykę przeciw wściekliźnie oraz szczepienia. Seniorka została też skierowana do dalszego leczenia ambulatoryjnego.
“My boimy się wychodzić na spacery”
W tej historii jest jeszcze jeden mocny i bardzo ludzki szczegół. Jak wynika z zawiadomienia, kobieta twierdzi, że w tym rejonie dziki mają pojawiać się od lat. Świadczyć mają o tym rozryte trawniki i ślady rycia w okolicy. Poszkodowana dodała też, że około trzy lata temu, również w Wołominie, dziki zaatakowały jej psa, który ledwo przeżył.
Dla niej ostatni atak nie był tylko nagłym szokiem. To był powrót koszmaru.
— Moi znajomi, którzy mieszkają w okolicy, jak również ja, boimy się wychodzić na spacery po mieście właśnie z uwagi na to, że możemy zostać zaatakowani przez dziki — twierdzi 78-latka
Kilka kroków od sklepu i ZUS-u
Miejsce, w którym doszło do ataku, robi jeszcze większe wrażenie, gdy spojrzy się na nie z bliska. To nie jest dzika, odludna przestrzeń. Między zabudową, parkingami i chodnikiem znajduje się pas zieleni, nieużytków i zarośli. Właśnie stamtąd miało wybiec zwierzę.
Kilka sekund. Tyle wystarczyło, żeby zwykły spacer zamienił się w walkę o zdrowie.
Mężczyzna zaginął po spotkaniu. “Mąż zawsze był punktualny”
Mówił o ataku wilków. Ekspert PAN dla Faktu: to raczej psy
Tragedia w Parku Lotników Polskich w Krakowie. Właściciel szuka sprawcy
/5
– / Google Street View
To w tym rejonie przy ul. Reja w Wołominie doszło do ataku. Według relacji seniorki dzik wybiegł z zarośli między Aldi a ZUS-em.
/5
– / Miejski Reporter / Facebook
Po ataku kobieta miała rozległe zasinienia i obrażenia wymagające pomocy medycznej.








