Nie żyje Jerzy Malewicz. Powstaniec warszawski miał 97 lat
Nie był postacią z podręcznika. Był jednym z tych chłopaków, którzy w 1944 roku nagle dorośli. Jerzy Malewicz walczył w Powstaniu Warszawskim jako nastolatek. Używał pseudonimów “Jan”, “Janek”, “Jan Kowalski”. Był żołnierzem oddziałów III Obwodu “Waligóra” na Woli, zgrupowania “Sienkiewicz” i kompanii “Komara”. Trafił też do batalionu “Gozdawa” na Starym Mieście, gdzie został ranny.
Miał 16 lat, gdy poszedł walczyć
To nie jest liczba, która przechodzi obojętnie. Szesnaście lat. Wiek, w którym dziś myśli się o szkole, znajomych, pierwszych planach. On w tym czasie walczył w mieście, które zamieniało się w ruinę.
Jak wspominał po latach, przed wojną w Polsce powtarzano hasła: “Silni, zwarci i gotowi” oraz “Nie damy się”. Gdy przyszła wojna, rzeczywistość okazała się dużo bardziej gorzka.
— Pojawiło się wówczas hasło: “Silni w gębie, zwarci przy korycie i gotowi do ucieczki” — mówił, cytowany przez PAP, odnosząc się do goryczy i rozczarowania, jakie po wybuchu wojny wielu Polaków kierowało pod adresem przedwojennych władz i elit państwowych.
Pamiętał tamte dni do końca
Po wojnie jego życie potoczyło się dalej. W 1965 r. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i zamieszkał w Nowym Jorku. Tam spędził kolejne dekady, ale przeszłość nigdy go nie opuściła. Nie mówił jak ktoś z pomnika. Mówił jak człowiek, który to widział.
Do ostatnich lat pozostawał żywym świadkiem historii. Spotykał się z ludźmi, opowiadał, dzielił się wspomnieniami. Jak podkreślali ci, którzy go znali, miał świetną pamięć i poczucie humoru.
— To był prawdziwy bohater, który mówił bardzo przyziemnie o swoim bohaterstwie — wspominał konsul generalny RP w Nowym Jorku Mateusz Sakowicz.
Jeszcze w styczniu odwiedził go prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Jak relacjonowano, Malewicz był wtedy w dobrej formie.
Dziś odchodzi jeden z tych, którzy nie opowiadali historii z książek. Oni ją przeżyli.
“Panie Jerzy, Warszawa nigdy o Panu nie zapomni” — napisał prezydent stolicy.
Jerzy Malewicz był kawalerem Krzyża Walecznych i Orderu Odrodzenia Polski.
Z każdym takim odejściem historia staje się trochę cichsza. Bo odchodzą ludzie, którzy jeszcze mogli powiedzieć jedno zdanie, którego nie da się zastąpić: Ja tam byłem.
Warszawa po wojnie. Tak podniosła się z ruin. Niesamowite nagranie
Ogień zniszczył całe życie lokatorów. “Chodzę w okopconym swetrze”
Co naprawdę zabiło Irenę Kwiatkowską? Nowe światło na ostatnie chwile życia
/1
Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku/Facebook
Jerzy Malewicz miał 16 lat, gdy wybuchło Powstanie Warszawskie. Zmarł w wieku 97 lat.








