Pożar w Drezdenku. Matka z dziećmi straciła wszystko przez baterię
Do dramatu doszło 21 marca rano w Drezdenku (woj. lubuskie). Około godz. 7 w mieszkaniu na poddaszu kamienicy wybuchł pożar. Jak wynika z relacji bliskich, zapaliła się bateria w telefonie. Ogień pojawił się w salonie. W tym samym pokoju spały dzieci.
Jedna chwila i koniec
Płomienie rozprzestrzeniły się błyskawicznie. Strażacy opanowali sytuację, ale dla tej rodziny było już za późno. Mieszkanie o powierzchni około 60 m kw. zostało zniszczone. Spalone ściany, sufity, instalacje, meble. Nie zostało praktycznie nic.
“Stracili poczucie bezpieczeństwa”
Pani Justyna mieszkała tam z dwoma synami, 7-letnim Maciejem i 4-letnim Dominikiem.
— Stracili poczucie bezpieczeństwa i swój dom — piszą bliscy w opisie zbiórki.
Jeszcze niedawno próbowali stanąć na nogi po śmierci ojca dzieci. Teraz znów muszą zaczynać od zera.
Ludzie ruszyli z pomocą
O tragedii napisała w sieci koleżanka kobiety.
“Została sama z dwójką małych dzieci, bez ubrań, zabawek, podstawowych rzeczy do życia” — apelowała.
Pod postem szybko pojawiły się komentarze i konkretne deklaracje pomocy:
— “Będę miała ubrania i zabawki.” ,
— “Oddamy rzeczy dla dzieci”,
— “Gdzie można to przywieźć?”
Trwa zbiórka
Powstała zbiórka pieniędzy. Szacowany koszt remontu to nawet 200–250 tys. zł. Bliscy nie mają złudzeń: — Sami sobie nie poradzą.
W tym dramacie jest jeden promień światła. Wszyscy przeżyli, nawet udało się uratować kota. Ale dom, który był ich bezpiecznym miejscem, przestał istnieć.
Rodzice nie wiedzieli. 4-latka połknęła baterię
Nie żyje strażak i pielęgniarz Damian Dąbrowski
Pożar hali produkcyjnej w Czechach. Czy to był atak terrorystyczny?
/9
OSP KSRG Drezdenko/Facebook, www.zrzutka.pl
Strażacy walczyli z ogniem od rana. Pożar wybuchł w mieszkaniu na poddaszu.
/9
OSP KSRG Drezdenko/Facebook
Na miejsce wysłano kilka zastępów. Akcja była szybka, ale straty ogromne.








