Paweł Tuchlin, seryjny zabójca ma na sumieniu życie dziewięciu kobiet
Data utworzenia:
Paweł Tuchlin to mroczna postać, która wciąż budzi grozę. Ma na sumieniu życie dziewięciu kobiet, które z zimną krwią zamordował. Kolejnych jedenaście kobiet cudem przeżyło jego atak, bo udawały, że nie żyją. Ofiary pochodziły z Gdańska, Starogardu Gdańskiego, Tczewa oraz Skarszewa.
Foto:
PAP/Stefan Kraszewski
Paweł Tuchlin urodził się 28 kwietnia 1946 r. w Górze na Pomorzu jako ósme z jedenaściorga dzieci. W rodzinnym domu przemoc i alkohol były na porządku dziennym. Przez oboje rodziców był surowo karany. Nie były to klapsy ani rózga. Mówiło się, że był po prostu katowany i upokarzany. To, co przeszedł w rodzinnym domu, miało później wpływ na całe jego dorosłe, nędzne życie.
Gdy dorósł, uciekł do Gdańska, gdzie zdobył zawód kierowcy i postanowił się ożenić. Wówczas miał na koncie wyrok za drobne kradzieże. Za kratami przebywał od grudnia 1976 r. do czerwca 1979 r. Po opuszczeniu zakładu karnego rozwiódł się i ponownie ożenił. Sąsiedzi opisywali go jako spokojnego, stabilnego, zaradnego, troszczącego się o żonę i dwoje dzieci. Był zamknięty w sobie. W tym czasie, jak się potem okazało, miał problemy z pohamowaniem popędu płciowego i uprawiał ekshibicjonizm.
“Był owładnięty chorą żądzą”. To go ekscytowało
Ofiary Tuchlina pochodziły z Gdańska, Tczewa, Starogardu Gdańskiego, Skarszewa oraz z byłych województw elbląskiego i bydgoskiego. Najmłodsza ofiara miała 19 lat, a najstarsza 35. Jego pierwszą ofiarą w listopadzie 1979 r. była Irena H. Zmarła po zadaniu kilkunastu ciosów młotkiem. “Ekscytowały go skrępowane i bezbronne kobiety, które następnie mógłby wykorzystywać seksualnie” — relacjonowała wówczas prasa. Młotek, którego użył, był własnością Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego, gdzie wówczas pracował.
Kolejny raz zaatakował w lutym 1980 r. Anastazja miała 30 lat i mieszkała w Gdańsku. Niecałe dwa miesiące później zabił Alicję M., a następnie Cecylię G., Grażynę S. i Wandę K., śmiertelnie raniąc kobiety stalowym prętem. Przez blisko rok nie popełnił żadnego morderstwa. W latach 1981-1983 zamordował jeszcze trzy kobiety: Halinę, Bożenę i Jolantę. Kolejnych jedenaście kobiet, które w tamtych latach zaatakował, cudem uniknęło śmierci z rąk zabójcy. Do wyjaśnienia sprawy zabójstw kobiet Milicja powołała 11-osobowy zespół pod kryptonimem “Skorpion”, który zajmował się wyłącznie tą sprawą. “Był owładnięty chorą żądzą. Sadystyczne zapędy kumulowały się w nim całymi latami” — relacjonowały wówczas media.
Tuchlin wpadł podczas kontroli w swoim gospodarstwie. Był podejrzany o kradzież drewna i parnika
Paweł Tuchlin został zatrzymany 31 maja 1983 r. Miał wówczas 37 lat. Podejrzewano go o kradzież drewna i parnika. W czasie przeszukania w jego gospodarstwie znaleziono m.in. młotek ukryty w bagażniku samochodu Warszawa, na którego trzonku była krew ofiar. Mężczyzna został zatrzymany i trafił do komendy MO (Milicji Obywatelskiej). Po przesłuchaniu postawiono mu zarzut zabójstwa dziewięciu kobiet oraz usiłowania morderstwa 11. Jak sam twierdził w czasie przesłuchania, zabijał, żeby poczuć się lepiej. W trakcie procesu odwołał jednak zeznania, twierdząc, że do przyznania się zmusili go funkcjonariusze milicji.
Z uwagi na wątpliwości, czy wówczas podejrzany był poczytalny, został poddany obserwacji psychiatrycznej, która trwała pół roku. Biegli uznali, że w chwili popełniania czynów był poczytalny i może odpowiadać przed sądem. 5 sierpnia 1985 r. Sąd Wojewódzki w Gdańsku skazał mężczyznę za dziewięć zabójstw, a także jedenaście prób usiłowania popełnienia morderstwa. Wyrok nie mógł być inny: kara śmierci przez powieszenie. Sąd Najwyższy utrzymał wyrok w mocy, uznając, że taki człowiek jak Tuchlin zasługuje na trwałą eliminację ze społeczeństwa. Również Rada Państwa uznała, że nie zasługuje na ułaskawienie. Został stracony 25 maja 1987 r. w areszcie śledczym w Gdańsku przy ul. Kurkowej 12. Była to przedostatnia osoba w Polsce, na której wykonano karę śmierci.
(Źródło: media)
Zobacz też:
Potwór ze Świdnicy z zimną krwią zabił 5-letnią Ingę. “Budził odrazę u wszystkich”.
/2
PAP/Stefan Kraszewski
Za czyny, jakich dokonał, kara nie mogła być inna.
/2
PAP/Stefan Kraszewski
Paweł Tuchlin podczas procesu na sali rozpraw.








