Tragedia w Cerekwicy Starej. Rodzina Natalii K. wciąż walczy z traumą
Natalia K. miała 25 lat i była w 37. tygodniu ciąży. Czekała z utęsknieniem na swojego synka Adasia. Z tatą dziecka jej się nie ułożyło. 22-letniego Eryka J. nie interesowało ojcostwo. Przyszła mama pogodziła się z tym. Nie chciała go dłużej znać. Nie spodziewała się, jaka diabelska zemsta zrodzi się w głowie byłego chłopaka i jak będzie chciał pozbyć się “problemu”. Nikt nie mógł tego przewidzieć.
Ich miasto liczyło na pieniądze z SAFE. Tak teraz oceniają prezydenckie weto
Zabójca miał przy sobie noże i bagnety
— Bratu przywieźli węgiel i i zostawili otwarte okno do piwnicy. To przez nie Eryk J. wszedł do domu. Pozabijałby wszystkich we śnie, ale siostra Natalii wróciła wcześniej do domu i pokrzyżowała mu plany — wspomina tuż przed ósmą rocznicą krwawej jatki ciocia Natalii. Rodzinne gospodarstwo znajduje się w liczącej zaledwie 200 mieszkańców Cerekwicy Starej, niedaleko Jarocina (woj. wielkopolskie). Oprócz Natalii, jej rodziców i babci, w domu mieszkały jeszcze dwie siostry 25-latki. Jedna z mężem i dwiema małymi córeczkami. —Porządna, kochająca się rodzina — tak mówią o nich we wsi. Natalia wiedziała, że będzie mogła liczyć na bliskich w wychowaniu synka.
Dochodziła godz. 1 w nocy 15 marca 2018 r. Eryk J. dokładnie zaplanował zbrodnię. Kilka dni wcześniej kupił noże i bagnety. Tak uzbrojony pojechał do domu swojej byłej dziewczyny. Wokół panowała cisza. Wieś pogrążona była w ciemności. Wszyscy już spali. Eryk J. miał konkretny plan. Znał dobrze rozkład domu. Ominął pokój babci i poszedł do sypialni rodziców. Zadał śmiertelne ciosy Grażynie († 62 l.) i Julianowi K. († 62 l.).
— Mój brat miał złamaną nogę. Inaczej zabójcy by tak łatwo z nim nie poszło. To był rolnik. Miał siłę
— wspomina siostra zamordowanego ojca Natalii. Później skierował się do pokoju Natalii i jej siostry. Nie dźgał na oślep. Celował między innymi w brzuch byłej dziewczyny. Jej siostrę też dotkliwie zranił. Gdyby nie trzecia z sióstr, pewnie dokończyłby dzieła. — On miał plan, żeby zabić też córeczki siostry Natalii, które były w domu — zdradza.
Potworna zbrodnia w Cerekwicy Starej.
Chłopak siostry Natalii pobiegł po pomoc do sąsiadów. To oni zawiadomili policję. Zanim jeszcze radiowóz pojechał pod dom, Eryk J. zdążył uciec. Natalia w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Walczyła o życie. Lekarze nie mieli innego wyjścia niż cesarskie cięcie, żeby ratować też małego Adasia. To, że obojgu udało się przeżyć szaleńczy atak 22-latka, było cudem.
Eryk J. został szybko zatrzymany. Stanął przed sądem. Na jego twarzy próżno było szukać wyrzutów sumienia. Jego adwokat twierdził, że poszedł zabić, bo za dużo grał w gry komputerowe.
— To nieprawda. On chciał zabić i dobrze wiedział, co robi. Zabrał życie mojemu bratu i jego żonie, a Natalii zniszczył życie
— przyznaje ciotka. Młoda mama wróciła z małym Adasiem do domu, ale nie dane im było szczęście. Niespełna pół roku po krwawej rzezi chłopczyk zmarł.
— Zatrzymało się jego serce. On miał porażenie czterokończynowe, nie widział, miał czterokrotnie przetaczaną krew. Wszystko przez ten atak, bo w czasie ciąży to było zupełnie zdrowe dziecko
— mówi.
“Mówiła, że nie czuje się twardzielką”. Poruszające słowa po śmierci młodej pilotki
Eryk J. został skazany na dożywotnie więzienie
Natalia rehabilitowała synka. Robiła wszystko z myślą o maleństwie. Mimo że od tragedii minęło już osiem lat, wciąż się z nią nie uporała. — Nie ułożyła sobie życia. Po takiej tragedii trudno jest normalnie żyć — mówi ze smutkiem ciocia. Adaś spoczął w jednym grobie ze swoimi dziadkami. Eryk J. został skazany na dożywotnie więzienie za dwa zabójstwa i usiłowanie zabójstwa dwóch osób — Natalii i jej siostry. O przedterminowe zwolnienie będzie się mógł ubiegać dopiero po 40 latach odsiadki. Sąd nie miał odsiadki, że należy mu się najsurowsza kara.
— Za jedną śmierć nigdy nie odpowiedział. Za śmierć Adasia. Gdyby nie on, mały urodziłby się zdrowy, a jego śmierć była spowodowana tym co się stało, gdy był jeszcze w brzuchu mamy
— dodaje.
Czy sekta stoi za zniknięciem Ernertyny i Ani z Warszawy? Archiwum X bada nowy trop
Natalia wciąż mieszka w tym samym domu, w którym doszło do potwornej tragedii. Wszystko przypomina jej horror, który się wydarzył. Razem z nią są babcia i siostra. Na cmentarz, do synka i rodziców, ma niedaleko. — Wszyscy mamy nadzieję, że ten morderca nie wyjdzie nigdy z więzienia. Boimy się, że jeśli kiedyś by wyszedł, to przyjdzie dokończyć dzieła. Zasłużył na dożywocie. A Natalii nigdy nawet nie przysłał listu z przeprosinami — opowiada ciocia. — Podobno w więzieniu czuje się całkiem dobrze. Siedzi w jednoosobowej celi — dodaje na zakończenie rozmowy.
/8
P.F.Matysiak / Deprecated_newspix.pl
Rodzice Natalii i jej synek spoczęli w jednym grobie w Cerekwicy Starej.
/8
P.F.Matysiak / Deprecated_newspix.pl
Do brutalnego mordu doszło w 2018 r. w Cerekwicy Starej.








