Gromnik pożegnał młodą pilotkę Jagodę Gancarek. Zginęła po wypadku balonu
Dokładnie w południe w sobotę, 14 marca z Kościoła pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej w Gromniku (woj. małopolskie) rozległo się głośne, przejmujące bicie dzwonów. Zazwyczaj zwołują one na sumę, tym razem jednak ogłosiły jedną z najsmutniejszych uroczystości w Gromniku. Ostatnie pożegnanie 28-letniej Jagody Gancarek, która zginęła w wyniku tragicznego wypadku podczas poniedziałkowego lotu balonem nad Zieloną Górą.
Gromnik. Ostatnie pożegnanie pilotki Jagody Gancarek. Poruszające obrazy i prośba od rodziny
Do niewielkiego Gromnika, gdzie mieszkają rodzice 28-letniej pilotki, zjechali się ludzie z różnych części Polski. Wśród nich także przedstawiciele różnych aeroklubów, którzy przyjechali, by pożegnać swoją koleżankę.
Uroczystość rozpoczęła się różańcem, ale zanim jeszcze jasną dębową trumnę wprowadzono do kościoła, ksiądz pokropił ją wodą święconą i odmówił modlitwę. Można było też zobaczyć osoby przystające na chwilę w milczeniu przy otwartym karawanie i dotykające drewna w geście pożegnania.
Dzień był bardzo słoneczny, około 15 stopni C, a na twarzy można było poczuć powiewy lekkiego wiatru. Pogoda wręcz wymarzona dla pilota.
Kościół w Gromniku wypełniły tłumy. W rękach większości zgromadzonych osób można było zobaczyć białe i kremowe kwiaty. Jasna trumna została ustawiona centralnie przed ołtarzem, a przy niej postawiono portret uśmiechniętej Jagody Gancarek. Kosmyki jej włosów rozwiewał wiatr, a w tle widać było błękitne niebo poznaczone chmurami.
Ksiądz prowadzący mszę na wstępie przekazał prośbę od rodziny, która zwróciła się do przedstawicieli mediów o to, aby uszanować uroczystość i nie wykonywać zdjęć w jej trakcie.
Tłumy żałobników i wyjątkowy gest pilotów na pogrzebie
Po mszy żałobnicy odprowadzili trumnę do grobu. Kondukt był niezwykle długi, mógł liczyć nawet pięć tysięcy osób. Gdy żałobnicy zbliżali się do miejsca ostatniego spoczynku pilotki, zza ogrodzenia cmentarza — na wysokości grobu — pod niebo wystrzeliły dwa kilkumetrowe słupy ognia. Były to płomienie z mechanizmów, które sprawiają, że balony unoszą w powietrze. Nie było nad nimi kolorowych kopuł, ale niebo nie było puste.
Gdy trumnę z ciałem 28-latki składano do grobu, nad nekropolią dwukrotnie przeleciała eskadra złożona z trzech samolotów, ciągnąc za sobą smugi dymu. Podniebna brać z honorami pożegnała swoją koleżankę.
Tragiczny wypadek balonu w Zielonej Górze. 28-latki nie udało się uratować
Balon z trzema kobietami w koszu wystartował z lotniska Aeroklubu Ziemi Lubuskiej w Przylepie rankiem w poniedziałek, 9 marca. Gdy około godz. 8.00 znalazł się w okolicach ul. Chrobrego w Zielonej Górze, zaczął się obniżać. Świadkowie relacjonowali, że wyglądało to, jakby nieco stracił powietrze, a potem nagle uniósł się i zachwiał.
— Balon zahaczył o wieżowiec przy ul. Krzywoustego. Jedna z lecących nim kobiet, 28-latka wypadła i znalazła się na dachu wieżowca. Była reanimowana, ale niestety jej życia nie udało się uratować — przekazała “Faktowi” podinsp. Małgorzata Stanisławska, z Zespołu Komunikacji Społecznej Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze.
Dwie pozostałe kobiety wylądowały na ziemi. Obie trafiły do szpitala. Na szczęście obrażenia, jakie odniosły, okazały się nie zagrażać ich życiu.
Wyjaśnieniem dokładnych okoliczności tej tragedii zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Zielonej Górze. W czynnościach śledczych uczestniczą też eksperci z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.
/19
NewsLubuski/East News
Jagoda Gancarek miała 28 lat. Była młodą, ale doświadczoną pilotką samolotów i balonów.
/19
Poscigi.pl/Facebook
28-latka zginęła w wypadku balonu, do którego doszło rankiem 9 marca w Zielonej Górze.








