Pogrzeb Mariana Korala. Była pracownica mówi o ważnym obrazku
Tłum pożegnał Mariana Korala. W Nowym Sączu (woj. małopolskie) zakończył się pogrzeb słynnego przedsiębiorcy i współtwórcy lodowej potęgi braci Koral. Nie zabrakło pięknych i poruszających słów o zmarłym.
Nowy Sącz. Pogrzeb Mariana Korala
Ceremonia pogrzebowa Mariana Korala już się zakończyła. Trumna z jego ciałem spoczęła w rodzinnym mauzoleum. Na koniec uroczystości poproszono, by nie składać kondolencji rodzinie.
Marian Koral przez ostatni czas poważnie chorował. Z posługą jego dom odwiedzali księża. Znany przedsiębiorca był bardzo rodzinny. Był bardzo zżyty z braćmi – Józefem i Janem (†81 l.), który odszedł niespełna rok wcześniej, w maju 2025 r.
Stworzył z ukochaną żoną Marią piękne i długotrwałe małżeństwo. Wdowę pocieszała rodzina. W tym ostatnim geście z czułością i łzami całowała trumnę ukochanego męża.
Była pracownica Mariana Korala o świętym obrazku: przyniosłam go na pogrzeb
Na pogrzebie była jedna z pierwszych pracownic Mariana Korala, pani Władysława. Opowiadała nam, jakim człowiekiem był jej były szef.
Przede wszystkim uczciwym. Bardzo cenił punktualność i czystość, na to zwracał szczególną uwagę
– przyznała.
Nasza rozmówczyni wspominała dawne czasy, gdy pracowała w firmie Mariana Korala.
Pamiętam taki dzień, kiedy były komunie święte i trzy pracownice nie przyszły do pracy. Zostałam sama i uwijałam się, jak mogłam. Później pan Marian dał mi trzy wypłaty. Zawsze można było na niego liczyć, zwrócić się z każdą sprawą
– podkreśliła.
Kiedy urodziło mi się dziecko, zaproponował, żebym przyszła po wózek. To był niemiecki wózek, naprawdę porządny. Taki był – pomysłowy przedsiębiorca z wizją. A przecież to były trudne czasy, a jednak robiono prawdziwe lody. Na tym wyrosła marka. To był dobry, polski produkt i tak zostało
– wspominała pani Władysława.
Jak zaznaczyła, pan Marian zawsze potrafił stanąć w obronie pracownika.
Jeśli przyszedł klient, który źle odnosił się do ludzi, potrafił go wyprosić. Ujmował się za swoimi pracownikami. Jego ludzi nie można było lekceważyć. Szkoda takich ludzi. Boże, daj mu niebo. Oby więcej było takich pracodawców, którzy tak dbają o pracowników, firmę i innych ludzi
– opowiadała naszemu reporterowi.
Pani Władysława w trakcie rozmowy trzymała coś w dłoni. Jak się okazało, był to święty obrazek. Podarunek z dedykacją od zmarłego Mariana Korala.
2 czerwca 1979 r., kiedy odbywała się pierwsza pielgrzymka papieża Polaka do Polski, zostałam przyjęta do pracy. Pan Marian rozdał wtedy wszystkim pracownikom obrazki z tej okazji. Ja swój mam do dziś – z jego własnoręczną dedykacją. Przyniosłam go dziś na pogrzeb. Nie mogło mnie tu zabraknąć
– podkreśliła.
O zmarłym przedsiębiorcy mieszkańcy mówią tylko w dobrych słowach. Dla nich był człowiekiem, na którego można było zawsze liczyć i który z chęcią niósł bezinteresowną pomoc innym.
Miałam przyjemność poznać osobiście obu braci – pana Mariana i pana Józefa. Kiedy otrzymywali tytuł honorowych obywateli Nowego Sącza, miałam zaszczyt wygłosić laudację. Pamiętam, że nawiązałam wtedy do ich reklamy i powiedziałam: teraz jest pora na braci Koral
– opowiadała nam Bożena Jawor, była przewodnicząca rady miasta.
Pan Marian był człowiekiem serdecznym, pomagającym innym, myślącym o innych. Można o nim powiedzieć tak: jedna ręka dawała, a druga nie oczekiwała podziękowań. To był nie tylko przedsiębiorca, ale przede wszystkim dobry człowiek
– podkreśliła nasza rozmówczyni.
Pogrzeb Mariana Korala, współtwórcy lodowej potęgi. “Trudno stać w ciszy”
Śmierć prokuratora Jerzego Hopa i jego syna. “Wszystko stracił, łącznie z twarzą”
(Źródło: Fakt.pl)
/10
@Sądeczanin TV/youtube, LASKAR-MEDIA
Była pracownica Mariana Korala mówi o ważnym obrazku. “Przyniosłam go na pogrzeb”.
/10
– / LASKAR-MEDIA
Pogrzeb Mariana Korala.








