Wrocław. Tragiczny finał zaginięcia chrzestnej Tomasza Komendy
Szary kolos z betonu, las przewodów od anten satelitarnych i zapach stęchlizny. To tutaj, w sercu Wrocławia, świat zapomniał o Stanisławie Szczęsnej.
Tragiczny finał przy Strzegomskiej. Dwa lata ze zwłokami za ścianą
Ul. Strzegomska we Wrocławiu to obraz betonowej apatii. Zapuszczony blok, obwieszony kablami z anten satelitarnych, z elewacją, która dawno straciła kolor, a wewnątrz lokal przydzielony pani Stanisławie Szczęsnej. Na jego drzwiach nadal widnieje wezwanie od Zarządu Zasobu Komunalnego, który “prosi osoby użytkujące lokal (…) o pilny kontakt (…) w celu udostępnienia lokalu do oceny stanu technicznego”. Pismo, datowane na 14 marca 2025 r., zapowiadało komisyjne wejście i wymianę zamków. Nikt jednak nie sprawdził, co dzieje się po drugiej stronie.
Stanisława Szczęsna, matka chrzestna Tomasza Komendy, została uznana za zmarłą dopiero 8 grudnia 2025 r. Policja w maju 2025 r. publikowała na Facebooku jej rysopis — wspominając o krępej budowie i charakterystycznym znamieniu przy oku — kobieta najprawdopodobniej od dwóch lat spoczywała w swojej łazience.
Wołanie o pomoc w pustkę
Sąsiedzi od dawna alarmowali administrację o robactwie i fetorze wydobywającym się z kawalerki. Odpowiedzią były groźby obciążenia kosztami za nieuzasadnione wezwanie służb. Teresa Klemańska, matka Tomasza Komendy, czuje ogromny żal do instytucji.
— I znowu odbijam się od ściany jak przy sprawie Tomka. Najgorsza jest ta opieszałość i traktowanie ludzi z góry. Że my nie możemy wejść, zobaczyć, nic nam nie wolno — mówiła Klemańska w rozmowie z “Gazetą Wyborczą”.
Podczas gdy rodzina próbowała ustalić, kiedy Stanisława ostatni raz wypłacała emeryturę, służby ograniczały się do procedur. Syn kobiety, Grzegorz, wpuszczony do środka tylko po zdjęcie, widział na stole inhalator i dokumenty — rzeczy, bez których schorowana na astmę matka nigdy by nie wyszła.
Rąbali meble, gdy ją znaleźli
Reporter “Faktu” Łukasz Woźnica dotarł do miejsca, gdzie czas wydaje się stać w miejscu. To zapuszczony budynek, w którym na korytarzach wciąż można spotkać porzucone stare sprzęty, jak zardzewiałe kuchenki. Właśnie w takiej scenerii, 8 grudnia 2025 r., pracownicy firmy sprzątającej zaczęli opróżniać mieszkanie Stanisławy. Ponieważ dębowe meble były zbyt ciężkie, zaczęli je rąbać siekierami.
Dopiero w łazience natknęli się na zmumifikowane szczątki. Policja tłumaczy, że wcześniej odstąpiła od przeszukania, bo mieszkanie sprawiało wrażenie opuszczonego, a rodzina była w środku wcześniej i nic nie zgłosiła.
— Znam tę panią sprzed 20 lat, jak jeszcze była ruchliwa — opowiada sąsiadka reporterowi “Faktu”. — Słyszałam, że wyjęli ją w lutym… Jakieś dwa lata leżała nieżywa w tym domu.
Ostatnia droga w zapomnieniu
Dziś na drzwiach mieszkania wciąż widać policyjne zabezpieczenia i urzędowe pismo. Stanisława Szczęsna spoczęła w rodzinnym grobie obok Władysława Szczęsnego. Na granitowej płycie leżą wiązanki od Teresy z rodziną z napisem: “Bożena, spoczywaj w pokoju”. Choć dla świata była Stanisławą, dla bliskich pozostała Bożeną. Była też kobietą, która po wyroku na Komendę odcięła się od rodziny, oskarżając siostrę o wychowanie “bandyty”.
Stanisława Szczęsna spoczęła w rodzinnym grobie, pożegnana wiązanką od siostry, z którą przez skazanie Komendy nie rozmawiała od lat.
Sprawą śmierci i zaniedbań zajmuje się prokuratura. Ciało zostało zidentyfikowane dzięki badaniom DNA.
Rodzinne piekło Teresy Klemańskiej
Dla Teresy Klemańskiej, matki Tomasza Komendy, ten tragiczny finał to kolejny rozdział życiowego piekła. Los nigdy jej nie oszczędzał. W książce “Walka przez łzy” wyznała, że od dziecka musiała być silna ponad miarę. “Spałam z tasakiem, bo bałam się, że ojciec będzie nas bił. Miałam 12 lat, gdy nie wytrzymałam i go uderzyłam” — wspominała dramatyczne chwile.
Później przyszło jej uciekać od przemocowego męża, po którym Tomek nosił nazwisko. “Jak byłam w ciąży z Tomkiem, to uciekłam do matki. Mąż mnie bardzo bił. Dzieci dały mi siłę do tej ucieczki” — relacjonowała pani Teresa. Gdy po latach walki o wolność niesłusznie skazanego syna, który był jej “przylepeczką”, w końcu odzyskała spokój, rak zabrał Tomka. Teraz system znów zadał cios — pozwolił, by ciało jej siostry i chrzestnej Tomka leżało tuż przy wannie przez dwa lata, choć rodzina błagała o pomoc w odnalezieniu kobiety.
Źródła: “Gazeta Wyborcza”, Fakt.pl
Śmierć Emilii z Włodawy. Znajoma z pracy: problemy innych ją przytłoczyły
Tragiczna podróż seniorki do sanatorium. “Sześć godzin leżała na torach, nim znaleziono ciało”
/7
– / Materiały policyjne
74-letnia matka chrzestna Tomasza Komendy, Stanisława Szczęsna.
/7
Woźnica Łukasz / newspix.pl
Blok przy Strzegomskiej. Szary, potężny budynek z betonowej płyty. Widok z zewnątrz oddaje zaniedbanie tego miejsca.








