Broń jądrowa w Polsce i krajach bałtyckich? Europa odpowiada na groźby Rosji
Wojna rozpoczęta przez Moskwę w lutym 2022 roku całkowicie zmieniła sposób myślenia o bezpieczeństwie w Europie. To, co wcześniej było tematem akademickich analiz, dziś jest przedmiotem realnych rozmów politycznych i wojskowych. Rosyjscy politycy regularnie grożą Zachodowi użyciem broni jądrowej, a Kreml rozwija swój arsenał i powiększa armię. W odpowiedzi część państw Europy zaczyna rozważać kroki, które jeszcze niedawno wydawały się niemożliwe. W Warszawie, Helsinkach, Tallinie czy Wilnie coraz częściej mówi się o nuklearnym odstraszaniu jako o realnym elemencie bezpieczeństwa.
Rosja i nuklearna retoryka
Rosja uważa się za “Trzeci Rzym”, ale w rzeczywistości dla Europy, a zwłaszcza dla krajów Europy Wschodniej i państw bałtyckich, jawi się jako dzika horda najeżdżająca, by zabijać i gwałcić. Zagrożenie to jest tak poważne, że jest całkiem prawdopodobne, iż w nadchodzących latach broń jądrowa pojawi się w Polsce, na Litwie, Łotwie, w Estonii i Finlandii.
Przed wojną na pełną skalę na Ukrainie, którą Moskwa rozpętała 24 lutego 2022 roku, prawie nikt w Europie nie wspomniał publicznie o tak strategicznej decyzji. Broń jądrowa nie jest już domeną kilku państw; staje się taktycznym narzędziem polityki bezpieczeństwa, a wszyscy sąsiedzi Rosji coraz częściej się do niej zwracają – przynajmniej w myślach.
Moskwa grozi
Rosyjscy eksperci, politycy, a zwłaszcza propagandziści regularnie grożą krajom Zachodu bronią jądrową. Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrij Miedwiediew jest w tej sprawie najbardziej aktywny.
Tym razem pretekstem do jego agresywnego oświadczenia były “informacje” ze Służby Wywiadu Zagranicznego o rzekomych francusko-brytyjskich planach dostarczenia Ukrainie głowic jądrowych. Miedwiediew ostrzegł, że użycie broni jądrowej przeciwko celom na Ukrainie, a także atak nuklearny na Wielką Brytanię i Francję, będzie legalne i uzasadnione, jeśli Londyn i Paryż przekażą Kijowowi technologię jądrową.
Rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za wojnę z Ukrainą, a także za szpiegostwo i operacje hybrydowe przeciwko Europie, i byłoby, delikatnie mówiąc, krótkowzroczne uważać ją za wiarygodne źródło informacji. Dlatego Kreml rozpowszechnia te informacje, aby kontynuować militaryzację Rosji i zwiększyć presję na kraje zachodnie.
Putin, opierając się częściowo na tych “informacjach”, ma prawo twierdzić, że “dla władz rosyjskich rozwój triady nuklearnej pozostaje absolutnym priorytetem, a kraj będzie nadal rozbudowywał potencjał wszystkich pozostałych rodzajów i służb Sił Zbrojnych, zwiększając ich gotowość bojową, mobilność i zdolność do działania w najtrudniejszych warunkach”.
Dochodzi do tego również zwiększenie liczebności Sił Zbrojnych Rosji: od początku wojny ich liczebność wzrosła o około 350 000 osób, czyli o 30 proc.
Pamięć historyczna krajów regionu
Czy można się dziwić, że sąsiedzi Rosji czują się niebezpieczni?
Kraje bałtyckie doskonale pamiętają aneksję Litwy, Łotwy i Estonii przez Związek Radziecki w 1940 roku i późniejsze masowe deportacje dziesiątek tysięcy ludzi w głąb ZSRR. Rosyjscy historycy i propagandyści wolą albo milczeć na temat deportacji i systematycznego terroru wobec ludności krajów bałtyckich, albo usprawiedliwiać je jako rzekomo niezbędne środki “walki z wrogami ludu”.
Francja oferuje “parasol” nuklearny
Prezydent Emmanuel Macron przemawiał w bazie morskiej Ile Longue w Breście, gdzie stacjonują francuskie okręty podwodne z bronią jądrową, i zapowiedział “przejście na nowy poziom odstraszania”. Macron bezpośrednio wymienił swoich partnerów strategicznych: Wielką Brytanię, Niemcy, Polskę, Holandię, Belgię, Grecję, Szwecję i Danię.
Zapowiedział również, że Francja zaprzestanie publikowania danych o arsenale i ogłosił pierwsze minimalne zwiększenie arsenału nuklearnego kraju od 1992 roku.
Francja posiada obecnie 290 głowic, które mogą być odpalane z okrętów podwodnych i samolotów. Według prezydenta Francji, Paryż jest gotowy do tymczasowego rozmieszczenia samolotów z bronią jądrową na terytoriach sojuszniczych w Europie.
Decyzje o użyciu broni jądrowej pozostają wyłącznie w gestii Francji.
Polska i debata o odstraszaniu nuklearnym
Karol Nawrocki, prezydent Polski, oświadczył, że Polska powinna “rozwijać własny potencjał jądrowy” i że jako prezydent jest zdecydowanym zwolennikiem przystąpienia Polski do projektu jądrowego. Nawrocki podkreślił, że wypowiada się w świetle zagrożenia ze strony Rosji. Jego słowa można zinterpretować jako: “Polska potrzebuje własnej broni jądrowej”.
Donald Tusk, premier Polski, potwierdził, że Warszawa uczestniczy w negocjacjach z Francją i innymi europejskimi partnerami w sprawie wzmocnienia odstraszania jądrowego.
Polski premier podkreślił, że Polska “nie chce być bierna w kwestiach bezpieczeństwa jądrowego”.
Wypowiedzi polskiego premiera oznaczają, że Polska “nie sprzeciwia się obecności broni jądrowej na swoim terytorium w przyszłości” i zamierza aktywnie uczestniczyć w systemie odstraszania jądrowego.
Finlandia zmienia prawo
Finlandia przygotowuje zmiany do ustawy o energii atomowej i kodeksu karnego, mające na celu zniesienie całkowitego zakazu importu, transportu, przechowywania i posiadania urządzeń jądrowych na jej terytorium, jeśli mają one związek z obronnością Finlandii lub wspólną obroną NATO.
Fińskie Ministerstwo Obrony twierdzi, że celem jest usunięcie przeszkód prawnych uniemożliwiających pełny udział w systemie odstraszania NATO, ale zaznacza, że nie oznacza to automatycznie rozmieszczenia broni jądrowej w Finlandii.
Innymi słowy, głowice jądrowe nie pojawią się na terytorium Finlandii w tej chwili, ale w razie potrzeby można śmiało założyć, że pojawią się w mgnieniu oka.
Estonia i Litwa przygotowują się
Margus Tsahkna, szef estońskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, oświadczył, że kraj jest gotowy zaakceptować broń jądrową sojusznika na swoim terytorium, jeśli NATO uzna to za konieczne dla realizacji swoich planów obronnych. Cytat:
Nie sprzeciwiamy się rozmieszczaniu broni jądrowej na naszym terytorium. Nie mamy żadnej doktryny, która w jakikolwiek sposób wykluczałaby rozmieszczenie broni jądrowej, na przykład na naszym terytorium, jeśli NATO uzna to za konieczne zgodnie z naszymi planami obronnymi
Prezydent Litwy Gitanas Nausėda potwierdził, że kraj liczy na wsparcie USA i NATO w zakresie broni jądrowej.
Litewski minister spraw zagranicznych Kęstutis Budrys podkreślił, że Litwa powinna również “rozważyć możliwość rozmieszczenia taktycznej broni jądrowej, ponieważ Rosja rozmieszcza ją na Białorusi, tak blisko Litwy. To broń, która może powstrzymać przeciwnika nawet na polu bitwy”.
Aby Litwa mogła posiadać broń jądrową na swoim terytorium, kraj musiałby zmienić konstytucję.
Reakcja Moskwy
Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow uważa, że “problem proliferacji jądrowej wymyka się spod kontroli”. Ławrow skomentował oświadczenie prezydenta Francji dotyczące planów Paryża dotyczących rozbudowy arsenału nuklearnego i rozmieszczenia broni jądrowej w innych krajach UE.
Pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Spraw Międzynarodowych Dumy Państwowej, Dmitrij Nowikow, stwierdził, że “zamiar władz francuskich, by kontynuować rozbudowę arsenału nuklearnego, można uznać za zjawisko, które może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Rosji”.
Niespodzianka dla Waszyngtonu
Podsekretarz Obrony USA ds. Polityki Elbridge Colby stwierdził, że “Stany Zjednoczone sprzeciwiałyby się niezależnemu rozwijaniu i nabywaniu broni jądrowej przez takie kraje jak Polska, Niemcy czy kraje skandynawskie”.
Odpowiadając na pytanie o reakcję Waszyngtonu, gdyby Polska, Niemcy lub kraje nordyckie zdecydowały się na rozwój własnych narodowych programów nuklearnych, Colby stwierdził:
Oczywiście, co najmniej stanowczo byśmy się temu sprzeciwili. Nie wiem, jak wyglądałaby taka hipotetyczna sytuacja, ale sprzeciwiamy się takiej możliwości
Europa w nowej rzeczywistości
W efekcie oznacza to, że choć Waszyngton domaga się zwiększenia wydatków wojskowych od swoich europejskich partnerów z NATO, nie jest zadowolony z europejskich prób stworzenia własnej, niezależnej architektury odstraszania nuklearnego. Z perspektywy Paryża, Berlina, Londynu i innych krajów UE wzmocnienie “parasola nuklearnego” pozostającego pod europejską kontrolą wydaje się jednak jak najbardziej uzasadnione. Jest to szczególnie istotne, biorąc pod uwagę fakt, że Stany Zjednoczone w swojej nowej Strategii Narodowej sugerują, iż sojusznicy z NATO powinni w większym stopniu wziąć na siebie ciężar działań służących ochronie własnych interesów.
Jeśli dojdzie do rozwoju i rozmieszczenia broni jądrowej przez państwa europejskie, może to być koszmarem zarówno dla Waszyngtonu, jak i Moskwy. Dla sąsiadów Federacji Rosyjskiej broń ta może jednak stać się jedynym sposobem na zapewnienie sobie dalszego istnienia jako niepodległe państwa.
Kreml może obawiać się, że pojawienie się broni jądrowej w Polsce
Kreml może obawiać się, że pojawienie się broni jądrowej w Polsce i krajach bałtyckich uczyni je priorytetowym celem. Z drugiej strony świadomość, że Wilno, Warszawa, Tallin, Ryga i Helsinki byłyby w stanie dosięgnąć Moskwę, Petersburg, Nowogród, Kazań i inne rosyjskie miasta, może działać odstraszająco. Zwłaszcza że przy krótkim czasie lotu takie pociski byłyby niezwykle trudne do przechwycenia, a po nich mogłyby nadejść kolejne – francuskie, brytyjskie i amerykańskie głowice. Taki scenariusz mógłby skuteczniej niż jakiekolwiek negocjacje czy “gwarancje bezpieczeństwa” ostudzić gorące marzenia o ataku na Europę.
Co więcej, porządek świata, w którym – na dobre czy na złe – obowiązywało prawo międzynarodowe, ustępuje miejsca rzeczywistości, którą obecne pokolenia niemal zapomniały: świata, w którym decyduje siła. W takim świecie groźba ruiny miast, ludobójstwa, gwałtów i masowych deportacji, którym poddawana jest ludność terytoriów anektowanych przez Rosję, staje się aż nazbyt realna. Wszyscy wiedzą, co wydarzyło się w Buczy i Mariupolu, gdy wkroczyły tam wojska rosyjskie.
W Polsce pamięta się również deportacje i egzekucje dziesiątek tysięcy polskich żołnierzy przetrzymywanych w Kozielsku, dokonane przez katów w mundurach NKWD, a także tysiące kobiet, starców i dzieci deportowanych z krajów bałtyckich na Syberię i do Kazachstanu. Bez względu na to, jak bardzo rosyjscy historycy, politycy i propagandyści starają się przepisać historię i stworzyć wizerunek Rosji jako obrońcy niewinnych i uciśnionych, krwi z ich dłoni nie da się zmyć – zbyt głęboko wrosła w skórę.
Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu The Moscow Times. Jego autorem jest Vitold Yančis – dziennikarz multimedialny, ekspert ds. Europy Wschodniej i krajów bałtyckich.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
TUTAJ możecie wesprzeć najstarszy niezależny portal medialny w Rosji.








