Dramat w Wyrykach. Rodzina Wesołowskich wciąż czeka na odbudowę domu
Dramat rozegrał się wcześnie rano. Pani Alicja szykowała śniadanie, pan Tomasz oglądał wiadomości, w których mówiono właśnie o rosyjskich dronach naruszających polską przestrzeń powietrzną.
Mija pół roku od zdarzenia, a na miejscu wybuchu w Wyrykach niewiele się dzieje.
Nagle huk, ryk silnika i… dom zatrząsł się w posadach. — Żyrandol spadł tuż przed moją głową. W suficie pojawiła się ogromna dziura — wspominał w rozmowie z “Faktem” Tomasz Wesołowski. Chwilę później na podwórku pojawiło się wojsko, policja i służby. Małżonkowie musieli opuścić posesję, a wrócić mogli dopiero po dwóch dniach.
Dom, który budowali i remontowali przez lata, nie nadawał się do dalszego zamieszkiwania. Konstrukcja została poważnie naruszona — ściany popękały, sufit groził zawaleniem, nie było dachu.
— Straciliśmy wszystko. Tu się nie da mieszkać — mówi “Faktowi” jesienią pani Alicja. Od tamtej pory małżeństwo mieszka w lokalu zastępczym zapewnionym przez gminę. To nie to samo, co własny dom.
— Mamy doskonałe warunki, nie ma na co narzekać. Ale nie jesteśmy u siebie. Poza tym człowiek był przyzwyczajony do przestrzeni, codziennej pracy wokół domu. Teraz chodzę z kąta w kąt, od okna do okna i czekam, kiedy będę mógł wrócić do siebie — mówi pan Tomasz.
Miesiące mijają, a państwo Wesołowscy nadal nie wiedzą, co będzie dalej. Co prawda, coś drgnęło, w grudniu pojawiała się prywatna firma, która na zlecenie wojska rozebrała zniszczony dom, ale na tym się skończyło. Pozostał pusty plac.
Wybraliśmy projekt nowego domu. Będzie parterowy, a nie jak tamten piętrowy. Robimy się coraz starsi i taki będzie dla nas wygodniejszy
— mówi “Faktowi” Tomasz Wesołowski.
Niestety, mimo że zima minęła, żadne prace na posesji Wesołowskich się jeszcze nie zaczęły. U sąsiadki za płotem, której dom także ucierpiał we wrześniowym wybuchu, naprawiany jest dach. Ale jak się dowiedział “Fakt”, kobieta sama zajęła się remontem, po tym jak dostała pieniądze z odszkodowania.
Nieoficjalnie ustaliliśmy, że prace przy budowie nowego domu dla państwa Wesołowskich powinny zacząć się lada dzień. Działania wstrzymywała zima. Budowa powinna ruszyć jak z kopyta, bo pieniądze na inwestycję zostały zabezpieczone.
I to niestety koniec dobrych wiadomości. Okazuje się bowiem, że budowa potrwa około 8-9 miesięcy. A to oznacza, że poszkodowani, którzy zostali wyrwani ze swego normalnego życia przez niespodziewany atak dronów, wrócą do własnych czterech kątów dopiero po przeszło roku od dramatycznego zdarzenia.
Nagranie płonącego F-15 nad Kuwejtem obiega sieć. USA milczą
Uczennica I LO w szpitalu w Austrii. Lekarze walczą o jej zdrowie
Zapadlisko przy zamku w Człuchowie. Pod ziemią odkryto tajemnicę
/13
Krzysztof Burski / Newspix.pl, Jarosław Górny / Newspix.pl
Uszkodzony dom został rozebrany w grudniu.
/13
Jarosław Górny / newspix.pl_omp_temp
Budynek był bardzo zniszczony.








