Zagłodzili dziecko i filmowali cierpienie. Patolog o mechanizmach zbrodni
Elias nie zginął w jednej chwili. Umierał miesiącami – w ciszy, za zamkniętymi drzwiami, w świecie dorosłych, którzy przestali widzieć w nim dziecko. Ta historia to nie tylko opowieść o potwornej przemocy. To także ostrzeżenie: dehumanizacja zaczyna się od słów, od obojętności, od milczenia otoczenia. A kończy się tragedią, której można było zapobiec.
Szczególnie niepokojący jest wątek 125 tys. wiadomości czatowych między rodzicami. W korespondencji wzajemnie podsycali swoje brutalne fantazje.
Austria. Rodzice zagłodzili trzylatka na śmierć. Patolog sądowy wskazuje na kluczowy mechanizm
Kevin i Nathalie M., oboje 27-letni, zostali skazani na dożywocie za morderstwo swojego syna. Chłopiec był przetrzymywany w zamknięciu, systematycznie głodzony i bity. Rodzice filmowali jego cierpienie.
Patolog sądowy, profesor Michael Tsokos (59 l.), wskazuje na kluczowy mechanizm psychologiczny:
Rodzice nie postrzegali Eliasa jako kogoś, kto potrzebuje ochrony i opieki, lecz raczej jako osobę zdepersonalizowaną
Jak podkreśla ekspert, doszło do połączenia dehumanizacji i skrajnej utraty empatii. Tsokos opisuje sprawców jako “bestie w ludzkiej postaci”.
Dziecko jako “demon”, którego trzeba “wypędzić”
Z aktu oskarżenia wynika, że rodzice postrzegali trzylatka jako demona, którego chcieli „wypędzić”. W rzeczywistości doprowadzili go do śmierci. Biegły sądowy zdiagnozował u pary z Ebbs w Tyrolu zaburzenie osobowości o cechach sadystycznych.
Psycholog Sebastian Bartoschek (46 l.), który analizował sprawę, zwraca uwagę, że takie tragedie rzadko są efektem jednorazowego wybuchu agresji.
“Takie przypadki zazwyczaj nie są jednorazowym wybuchem złości, lecz procesem” – powiedział w rozmowie z BILD. “Zaczyna się od dehumanizacji dziecka, a potem przemoc staje się narzędziem kontroli”– dodał.
Gdy w przemoc zaangażowani są oboje rodzice, powstaje zamknięty system wzajemnego wzmacniania. Izolacja, radykalizacja i brutalność narastają. Przemoc z czasem rytualizuje się i staje się elementem codzienności.
Gdy dziecko przestaje być dzieckiem
Bartoschek zwraca uwagę na niewygodną prawdę:
Mamy tendencję do szybkiego tłumaczenia takich czynów jako choroby psychicznej. Ale niewygodna prawda jest taka: wielu sprawców wydaje się na pozór niepozornych i funkcjonujących
Moment graniczny następuje wtedy, gdy dziecko przestaje być postrzegane jako dziecko, a zaczyna być traktowane jak wróg lub przedmiot. Wtedy – jak wskazują eksperci – zahamowania mogą zniknąć. Tsokos dodaje:
Odpowiedzialność za własne dziecko i współczucie zostają całkowicie wyłączone
Zamiast relacji rodzic–dziecko pojawia się mechanizm projekcji gniewu, frustracji i bólu. Dziecko staje się celem.
125 tysięcy wiadomości. “Psychologiczna komora pogłosowa”
Szczególnie niepokojący jest wątek 125 tys. wiadomości czatowych między rodzicami. W korespondencji wzajemnie podsycali swoje brutalne fantazje.
Bartoschek podkreśla:
Sama liczba wiadomości jest nie tyle przyczyną, co zapisem tego wzajemnego wzmocnienia – machiną samousprawiedliwień, która normalizuje przemoc
Tsokos mówi o znanym mechanizmie:
W parach sprawców rozwija się psychologiczna “komora pogłosowa”
W takim układzie przemoc nie tylko przestaje być tabu – zostaje rozhamowana, znormalizowana i systematycznie eskalowana poprzez wzajemne wsparcie i utwierdzanie się w przekonaniu o słuszności własnych działań.
Odczłowieczający język
Rodzice w swoich wiadomościach nazywali Eliasa “Medium”, “czymś” lub “Gollumem”.
“Odczłowieczający język tworzy dystans i sprzyja przemocy” – wyjaśnia Bartoschek. Tsokos dodaje:
To psychologicznie niszczy więź rodzic-dziecko
Eksperci wskazują, że taki język pozwala sprawcom odciąć się emocjonalnie i usprawiedliwiać kolejne akty okrucieństwa. W skrajnych przypadkach może prowadzić nawet do czerpania satysfakcji z cierpienia drugiej osoby.
Dlaczego tylko on? Mechanizm kozła ofiarnego
Elias miał trzy siostry. To jednak on stał się celem przemocy. Według Tsokosa działa tu znany mechanizm:
Jedno dziecko staje się celem frustracji i agresji, podczas gdy pozostałe dzieci są traktowane normalnie, aby ustabilizować wizerunek rodziców
Bartoschek mówi wprost o modelu kozła ofiarnego:
Własne poczucie przytłoczenia rodziców jest rzutowane na jedno dziecko
To pozwala sprawcom zachować pozory normalności wobec otoczenia i jednocześnie skoncentrować narastającą agresję na jednej ofierze.
Dlaczego nikt nie zareagował?
To pytanie powraca najczęściej. Według Tsokosa sprawcy potrafili być przekonujący. Składali wyjaśnienia, okazywali wybiórczą troskę i budowali wizerunek rodziny funkcjonującej normalnie. Bartoschek wskazuje na psychologiczny mechanizm bierności:
Osoby z zewnątrz często czują się nieswojo, ale powstrzymują się, bo myślą, że mogą się mylić
Eksperci podkreślają, że w takich sytuacjach obowiązuje jedna zasada: lepiej zareagować o jeden raz za dużo niż o jeden za mało. Tsokos apeluje:
Dzieci byłyby chronione wcześniej, gdyby sygnały ostrzegawcze, takie jak skrajna niedowaga, regres rozwojowy i izolacja społeczna, były traktowane poważnie, a informacje między lekarzami, szkołami i służbami ds. młodzieży były lepiej skomunikowane
Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu Bild.de. Jego autorami są Jorg Vorkeling, Charlotte Mahncke, Sven Kushel
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.








