Tragiczna śmierć Adama Borejki. Syn żegna podróżnika. “Może będzie mi lżej”
Adam Borejko, znany z ekstremalnych wypraw rowerowych, zmarł w nocy z soboty na niedzielę (31 stycznia – 1 lutego) w hotelu w Jakucji (Rosja). Tragiczną informację przekazały tamtejsze służby ratunkowe. Polski podróżnik wybrał się na samotną przejażdżkę rowerem do Ojmiakonu.
Nie żyje Adam Borejko. Śmierć polskiego podróżnika w rosyjskim hotelu
Dzień przed tragedią Borejko zjadł kolację i położył się spać. Następnego dnia nie wyszedł już z hotelowego pokoju. Zaniepokojona obsługa weszła do środka. Podróżnik nie dawał żadnych oznak życia. Mężczyzna był martwy. Oficjalna przyczyna zgonu Polaka nie jest znana. Sprawę badają rosyjscy śledczy.
1 lutego zmarł mój Tata, robiąc to, co kocha i pokonując samotnie rowerem odcinek Syberii oddalony 10 000 km od Warszawy. Bardziej odważnego człowieka w swoim życiu nigdy nie poznałem. Na zawsze w sercu
– napisał na swoim profilu Patryk, syn Adama.
Borejko był doświadczonym podróżnikiem. W swoich wyprawach przemierzył 30 tysięcy kilometrów i odwiedził 16 krajów. W trakcie wyprawy na Syberię miał problemy techniczne z rowerem.
Przejmujące słowa syna podróżnika. “Nie da się być na to przygotowanym”
Syn podróżnika zamieścił poruszający wpis o swoim tacie.
Piszę to tutaj, bo zostanie to tutaj na zawsze i tak czuję, że potrzebuję to napisać, bo może będzie mi lżej, może to być dla kogoś przydatne. Nie da się być na to przygotowanym, jak mocnym się nie jest, to świadomość braku możliwości uścisku naszych ciał i wymiany spojrzeń, gdzie rozumieliśmy się bez słów, jest druzgocące
– napisał Patryk.
Jak wspomniał, jego tata samotnie pokonywał na rowerze trzy największe żywioły: Saharę, Himalaje i Syberię.
Tata był dla mnie zawsze autorytetem i zawsze potrzebowałem usłyszeć od niego, że jest ze mnie dumny i to było dla mnie bardzo ważne. W końcu się tego doczekałem i czułem, że bardzo mnie kocha, a ja jego
– przyznał.
W oczach syna podróżnik był niezłomny, odważny, a przede wszystkim kochany. “Słowa tego nie oddadzą, poczucie pustki i braku, ciszy kochanego ojca jest druzgocące” – zaznaczył.
Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Nie żywcie do nikogo urazy, wybaczajcie, chwytajcie dzień, odważcie się marzyć i sięgajcie wysoko, doświadczając samych siebie w najrozmaitszych doświadczeniach życiowych, tam gdzie pcha Was Wasz Duch
– czytamy we wpisie Patryka.
“Byłeś Wojownikiem, Adaś, dziękuję za geny. Wdzięczność za życie” – zakończył.
(Źródło: Fakt.pl, Instagram)








