Polacy koczują na lotnisku w Dominikanie. „Nie mamy jedzenia”
Turyści twierdzą, że biuro podróży Itaka i linie LOT przerzucają się odpowiedzialnością. Do tego, jak wynika z relacji, obsługa lotniska grozi wyrzuceniem ich z hali odlotów. Tymczasem kończą się nie tylko siły, ale i dokumenty, w nocy wielu osobom ubezpieczenia.
Zostali bez wsparcia
— Mamy obawy, że jak nas wyrzucą, nie będziemy mogli wrócić. Bez biletów, bez pomocy — mówi pan Piotr w rozmowie z “Super Expressem”. Pasażerowie skarżą się, że biuro podróży nie zapewniło im żadnej formy wsparcia. Dla dzieci śpiących na podłodze obiecano vouchery na jedzenie — bez skutku. Hotele? Itaka proponuje noclegi za 75 euro, ale doba hotelowa zaczyna się od 14.00, a pasażerowie koczują od świtu.
“Wszystko pozamykane, nie ma gdzie kupić wody”
Wśród uwięzionych jest też pani Joanna, która opisała całą sytuację w mediach społecznościowych.
— “Od ponad 12 godzin jesteśmy na lotnisku. Dwie godziny trzymali nas w środku gdzie było chyba ponad 40 stopni. Teraz utknęliśmy na hali odlotów. Bez wody i jedzenia. Wszystko jest zamknięte. Obsługa chce nas wyrzucić, a na zewnątrz leje” — pisze rozgoryczona kobieta.
Biuro podróży komentuje sytuację w Punta Cana
“Fakt” zwrócił się do biura podróży Itaka z prośbą o komentarz w sprawie sytuacji na lotnisku w Punta Cana. W odpowiedzi Itaka potwierdziła, że “z przyczyn technicznych samolot z Dominikany do Warszawy ma opóźnienie”. Jak zaznaczyła przedstawicielka biura, Ewa Maruszak z działu Media Relations, “zgodnie z obowiązującymi przepisami pasażerowie są pod opieką linii lotniczej”. Firma podkreśla, że jest w kontakcie z klientami za pośrednictwem SMS-ów, a rezydenci starają się odpowiadać na wiadomości i telefony, choć — jak zaznaczono — “nie sposób jest odebrać wszystkich telefonów na raz i odpisać wszystkim”. Biuro przyznaje również, że możliwości zakwaterowania dla osób czekających na wylot są bardzo ograniczone, ponieważ wszystkie miejsca hotelowe zostały już zajęte przez nowo przybyłych turystów. Jak dodaje Itaka, zamknięcie strefy tranzytowej na noc ogranicza działania zarówno przewoźnika, jak i biura. Vouchery na posiłki mają zostać przekazane, gdy tylko uruchomiona zostanie strefa gastronomiczna lotniska.
LOT odpowiada na pytania “Faktu”
LOT potwierdza, że w samolocie rejsu LO6286 z Punta Cany do Warszawy doszło do usterki technicznej, której nie udało się usunąć na miejscu. “Przepraszamy wszystkich pasażerów za powstałe niedogodności” — przekazały Polskie Linie Lotnicze w odpowiedzi na pytania “Faktu”. Przewoźnik zapowiada, że samolot powinien wystartować około godz. 16.00 czasu lokalnego. LOT zapewnia, że prowadzi “intensywne działania operacyjne na miejscu, aby zapewnić pasażerom opiekę”, ale — jak przyznaje — organizacja zakwaterowania jest utrudniona. W tym samym czasie swój rejs odwołała jeszcze jedna linia lotnicza, a dostępność hoteli w okolicy jest bardzo ograniczona. Pasażerowie mają być informowani na bieżąco o dalszych decyzjach i możliwych świadczeniach.
/3
Joanna Głowacka-Sączek / Facebook, / 123RF
Polacy koczują na lotnisku w Punta Cana. “Nie mamy wody, wszystko zamknięte”.
/3
Joanna Głowacka-Sączek / Facebook, / 123RF
Pani Joanna relacjonuje sytuację z lotniska.








