Chwalił się BMW gnającym 320 km na godz. Niewiarygodne zeznania
Sprawę nagłośniło konto “Służby w akcji” na platformie X. 23 stycznia opublikowano tam nagranie z pędzącym 320 km na godz. BMW. Samochód jechał autostradą A4 na terenie Śląska, a pasażer, który nagrywał brawurową jazdę, jeszcze zachęcał kierowcę do mocniejszego wdepnięcia pedału gazu. “Służby w akcji” zaapelowały do policji, by zrobili coś z piratem drogowym.
Czytaj także: 150 km/h przez centrum miasta. Bracia z 26 wyrokami na koncie oskarżeni o morderstwo
BMW gnało A4 320 km na godz. Nagraniem pochwalili się w sieci
Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Już w niedzielę, 25 stycznia, funkcjonariusze ustalili samochód widoczny na filmiku i dotarli do osób, które mogły być związane z niebezpieczną szarżą na drodze. Co więcej, samochód został zabezpieczony przez prokuraturę do badań, o czym w kolejnym filmiku opublikowanym w sieci poinformował młody mężczyzna, jak można było wywnioskować — właściciel auta.
— Po rozmowie z adwokatem dochodzimy do wniosku, nie tylko adwokat, ale też organy tutaj… Dochodzimy do wniosku, że jest to sprawa bardzo na wyrost. I medialnie zostało tutaj podjętych dużo kroków nieadekwatnych do sytuacji — mówił z nietęgą miną. Jak stwierdził, nikt z osób przeprowadzających interwencję do tej pory nie spotkał się z sytuacją, by samochód “przy czymś takim” był zabierany.
— No, możecie sobie sami to zinterpretować, o co tutaj może chodzić. Także, no, widać, że prawo tutaj funkcjonuje i działa jak chce, a nie kieruje się sprawiedliwością — mówił.
Zaskakujące zeznania autora filmików. Mówi o “obcym mężczyźnie”
Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Chorzowie, która prowadzi postępowanie w sprawie sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Grozi za to kara od sześciu miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Jak powiedziała w rozmowie z o2.pl prok. Edyta Dzieża z chorzowskiej prokuratury, w sprawie przesłuchiwani byli autor nagrania i jego brat. Nie zostali zatrzymani. Treść ich zeznań szokuje.
— Zgodnie wskazują, że do auta wszedł inny, nieznany im mężczyzna i to on prowadził auto, jadąc z tak ogromną prędkością — przekazała prokurator.
Teraz śledczy muszą zweryfikować te zeznania. Zabezpieczono m.in. ślady DNA, które mają pomóc w ustaleniu, kto siedział za kierownicą BMW. Wiadomo, że właścicielem samochodu widocznego na nagraniach jest dziadek autora filmików. On także złożył już zeznania.
(Źródło: o2)








