Wicewojewoda najpierw lansował się w Sobolewie, a teraz się broni. “Kontrolowana ustawka”
Wicewojewoda uwiecznił wszystko na nagraniu, które wrzucono na profil Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego. Sitnik pokazywał, jak wchodzi do pomieszczenia z karmą i zapewniał, że w przytulisku wszystko jest w normie. Nie zauważył, że psy mają blizny po pobiciach (badania przeprowadzone przez DIOZ wykazały, że jeden z psów ma uszkodzoną czaszkę, inny oko). Są wygłodzone, nie mają ocieplonych bud, a część z nich jest dziurawa.
Schronisko w Sobolewie zamknięte. Psy w złym stanie
Niektóre psy miały otwarte rany, guzy, przepuklinę, złamania, naderwane uszy, wyłysienia i blizny. Fundacja “Judyta”, która zaopiekowała się częścią psów, przyznała, że psy trzęsą się na widok ludzi i nie wiedzą, do czego służy miska.
Mimo że aktywiści i wolontariusze od wielu lat informowali urzędników różnych instytucji o tym, co dzieje się w schronisku, nikt nie reagował. Dopiero gdy sprawę w mediach nagłośniła Doda, a organizacje pozarządowe wkroczyły do przytuliska, zamknięto “azyl”.
22 stycznia do Sobolewa pojechała Doda, dwa dni później, 24 stycznia, aktywiści wkroczyli do schroniska, dokumentując to, co zastali na miejscu, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Garwolinie podjął decyzję o natychmiastowym zamknięciu obiektu. Mimo że na co dzień kontrolował to miejsce i nie zgłaszał wcześniej żadnych niepokojących sygnałów.
Zobacz także: Wójt Sobolewa tłumaczy decyzje. „Liczy się wyrok sądu”
Robert Sitnik odpowiada na zarzuty
Teraz w opublikowanym w mediach społecznościowych oświadczeniu wicewojewoda podkreśla, że czuje się wprowadzony w błąd przez instytucje odpowiedzialne za kontrolę placówki.
— Wszystko, co powiedziałem i zrobiłem w tej sprawie, robiłem w przekonaniu, że postępuję uczciwie — napisał wicewojewoda Robert Sitnik. Jak tłumaczy, nie otrzymał informacji o nieprawidłowościach ani od Powiatowego, ani od Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii. — Moje oburzenie jest tym większe, że dowody na temat tych nieodpowiednich warunków nie zostały mi przekazane przez odpowiednie organy — zaznaczył wicewojewoda.
W swoim oświadczeniu Sitnik przyznał, że system nie zadziałał idealnie, ale nie ma dowodów na to, by ktoś świadomie zaniechał działań. — Gdy pojawiły się formalne przesłanki do zamknięcia schroniska, decyzja zapadła natychmiast — zapewnił.
Na słowa wicewojewody zareagował poseł Nowej Lewicy, Łukasz Litewka, który od początku angażował się w sprawę schroniska. Polityk nie uwierzył w zapewnienia urzędnika i określił działania władz jako “kontrolowaną ustawkę”.
— Nie udało się wam. Możecie sobie kłamać i obiecywać w polityce, ale trafiliście na oddanych i zaangażowanych ludzi dla zwierząt, czyli dla tych, dla których Wy się tam nie pojawiliście — napisał, dodając, że wicewojewoda powinien oddać się do dymisji.
— Panie Robercie Sitnik, proszę wskazać osoby, które przekazały panu „scenariusz”, a następnie wraz z nimi podać się do dymisji — podkreślił.
Zobacz także: Wstrząsające warunki w schronisku w Sobolewie. “Psy umierały na naszych oczach”.
/9
Mazowiecki Urząd Wojewódzki / Facebook
Wizytą w schronisku urzędnik pochwalił się w internecie.
/9
Mazowiecki Urząd Wojewódzki / Facebook
Jak widać na nagraniu wicewojewoda zaglądał do klatek.








