Zniszczył kultową rodzinkę bałwanków z Mokotowa w Warszawie. Ludzie wściekli
Uśmiechnięte śnieżne bałwanki, które powstały przy ulicy Puławskiej 238, przyciągały spacerowiczów, dzieci i zakochane pary. Mieszkańcy byli nimi zachwyceni. Niestety zostały po nich tylko wspomnienia.
W nocy z 20 na 21 stycznia wandal specjalnie zniszczył śnieżne rzeźby. Wszystko nagrał telefonem, a wideo wrzucił do internetu. Film bardzo szybko rozszedł się po sieci i wywołał prawdziwą burzę. Ludzie zaczęli szukać chuligana, a internauci nie szczędzili pod jego adresem gorzkich słów. Niektórzy zwołują się nawet, by sami wymierzyć karę wandalowi.
Ludzie wściekli na wandala. “Lepiej, żeby nie wpadł w moje ręce”
Reporter “Faktu” pojechał na miejsce, aby porozmawiać z mieszkańcami o całej sprawie. Ludzie mieszkający w pobliżu są oburzeni. — Nogi bym mu z du** wyrwała. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby niszczyć to, co ktoś przez kilka dni robił i włożył w to tyle serca — mówi zbulwersowana pani Edyta.
Widząc pustą ławkę i porozrzucane elementy, które zostały po śnieżnej atrakcji, miała łzy w oczach. Pozostali mieszkańcy też mocno to przeżywają.
— To było naprawdę coś pięknego. Cała rodzinka wesołych bałwanków. Człowiek szedł do pracy i jak na nie patrzył, to aż się humor poprawiał. Jedyna taka atrakcja, jaką mieliśmy tej zimy w okolicy. Każdy się zatrzymał i robił sobie z nimi zdjęcia. To była prawdziwa frajda — tłumaczą. Lokatorzy z pobliskich bloków mówią krótko: “Niech on się tu lepiej nie pojawia”
Tata z córką robili atrakcję kilka dni
Pan Grzegorz wraz z sąsiadem twierdzą, że autorem rodziny bałwanków jest tata z synem.
— Z tego, co wiem, to tata wraz z córką to robili. Przychodzili wieczorami, brali śnieg i rzeźbili te postaci. Obserwowaliśmy, jak powstawały. Wszystko trwało kilka dni, około tygodnia. Najpierw powstał tata, potem mama, a na końcu lodowy synek. Ostatni bałwanek, został postawiony na nogach, żeby już nikt na nich nie siadał, był zrobiony z czystego lodu. Ktoś musiał mieć fantastyczną zamrażarkę i pomysł, żeby te dwie półkule lodu skleić ze sobą. No, a poza tym pięknie mieniło się to w świetle latarni. Wierzyć się nie chce, że już tego nie ma. Zostały tylko pamiątkowe zdjęcia. Jest mi bardzo smutno, że ktoś tak się zachował, bo to była piękna atrakcja. Z każdym dniem przybywało nie tylko bałwanków, ale i ludzi, którzy podziwiali, robili sobie zdjęcia. Jak na warunki warszawskie, jest to rzadkość, żeby ktoś tyle serca i swojej pracy włożył, aby zrobić przyjemność innym ludziom — mówi wzruszony pan Grzegorz.
Sprawy nikt nie zgłosił na policję, ale najpewniej i tak zostałaby umorzona z powodu braku znamion czynu zabronionego. Rodzina bałwanków stała się symbolem zimowej radości na Mokotowie. Szkoda tylko, że tak szybko zniknęła.
Atak i demolka w urzędzie w Legionowie. Agresor zatrzymany przez policję
Dramatyczny wypadek na Szembeka. Ranni w szpitalach, lekarze walczą o zdrowie poszkodowanych
/5
Damian Ryndak / Fakt.pl
Rodzinka bałwanków została zrobiona przez tatę i córkę.
/5
Damian Ryndak / Fakt.pl
Wandal zniszczył rodzinkę wesołych bałwanków.








