pijany kierowca toyoty przed sądem. Dwóch kolegów nie żyje
Do wypadku doszło w niedzielny poranek, 30 marca 2025 r. Toyota, która powinna przewozić maksymalnie pięć osób, była przepełniona — w środku znajdowało się aż dziesięciu nastolatków. Dwóch z nich, w tym Filip i Mateusz, zostało upchniętych w bagażniku.
20-letni Szymon Cz. stanął przed sądem. Częściowo przyznał się do winy
Chłopcy wracali z imprezy. Bawili się na urodzinach jednego z kolegów, na terenie Chełma. Jak ustalili śledczy, Szymon C. rozwożąc kolegów do domów, jechał ul. Ogrodową z prędkością nawet 130 km na godz., przekraczając dozwoloną prędkość w terenie zabudowanym o co najmniej 80 km na godz. Na prostym odcinku drogi Toyota wypadła z jezdni, uderzyła w słup oświetleniowy i ogrodzenie, po czym dachowała. Jadący w bagażniku Filip i Mateusz nie mieli żadnych szans — zginęli na miejscu.
Po wypadku maturzysta Szymon próbował uciec z miejsca tragedii, zostawiając rannych kolegów i ciała ofiar. Policja szybko go zatrzymała. 19-latek usłyszał zarzuty spowodowania katastrofy drogowej i prowadzenia auta pod wpływem alkoholu.
Podczas przesłuchania Szymon C. przyznał się do większości zarzutów, jednak nie zgodził się z zarzutem umyślnego spowodowania katastrofy i ucieczki z miejsca zdarzenia. Wyraził także żal z powodu wypadku.
Podczas rozpoczęcia procesu Szymon Cz. częściowo przyznał się do winy i przeprosił rodziców zmarłych kolegów.
Groza na Dworcu Centralnym w Warszawie. Podpaliła pani Claudii włosy
Biznesmen z Biłgoraja zadał żonie 60 ciosów nożem i chciał wysadzić dom. Skazany
/4
Jarosław Górny / newspix.pl
Szymon Cz. stanął przed sądem w Lublinie. Odpowiada za śmierć swoich dwóch kolegów, których wiózł w bagażniku samochodu. Był pijany.
/4
Jarosław Górny / newspix.pl
Szymon Cz. stanął przed sądem w Lublinie. Odpowiada za śmierć swoich dwóch kolegów, których wiózł w bagażniku samochodu. Był pijany.








