Recydywista z Kołobrzegu zaatakował po wyjściu z więzienia. Ruszył proces
Sędzia utajnił rozprawę ze względu na dobro pokrzywdzonych, ale zanim to zrobił, dziennikarze mogli być obecni w sali. Jacek G. od pierwszych minut próbował się maskować.
Gwałt w kołobrzeskim mieszkaniu. Zaatakowane dwie kobiety
W lutym 2025 r. Jacek G. wynajął pokój u 60-letniej kobiety na jednym z kołobrzeskich osiedli. Nic nie zapowiadało tragedii, która miała się rozegrać kilka miesięcy później. Feralny dzień, 17 lutego, stał się koszmarem dla przebywającej w mieszkaniu lokatorki i jej przyjaciółki. Obie kobiety miały zostać brutalnie zaatakowane przez intruza. Według ustaleń śledczych 44-latek nie miał litości dla swoich ofiar, brutalnie je bijąc. Gdy były już zupełnie bezbronne, Jacek G. miał dopuścić się gwałtu na obu. Po wszystkim uciekł z mieszkania, zostawiając swoje ofiary w tragicznym stanie – pobite, upokorzone, bezsilne, odarte z godności.
Brutalne gwałty w Kołobrzegu
Nie wiadomo, ile czasu minęło, zanim skrzywdzone kobiety zdołały wezwać pomoc. Gdy na miejsce dotarła policja i pogotowie, obie ofiary natychmiast trafiły do szpitala. Funkcjonariusze od razu rozpoczęli pościg za domniemanym sprawcą, Jacka G. udało się zatrzymać już po kilku godzinach.
— Mężczyzna oskarżony jest o to, że w dniu 17 lutego 2025 r. w Kołobrzegu, stosując przemoc, doprowadził dwie kobiety do obcowania płciowego, powodując liczne obrażenia ciała. Sprawca działał w warunkach recydywy wielokrotnej. Grozi mu kara od trzech do nawet 22 lat i 6 miesięcy więzienia — wyjaśnia Ewa Dziadczyk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.
Proces oskarżonego o gwałt w Kołobrzegu. Sąd wyłącza jawność
Po niemal roku od makabrycznego zdarzenia Jacek G. został doprowadzony na salę sądową. Drobnej postury mężczyzna, w sportowym dresie i z kajdankami na rękach, nie wygląda na brutalnego oprawcę. A takim być dla swoich ofiar. Kiedy dziennikarz “Faktu” zwrócił się z wnioskiem o możliwość rejestracji rozprawy i uzyskał na nią zgodę, oskarżony natychmiast naciągnął kaptur na twarz tak, aby chronić swój wizerunek.
W końcu sędzia Sławomir Solnica na wniosek obrońcy i prokuratora zdecydował o wyłączeniu jawności procesu. – Ta decyzja zapadła ze względu na dobro pokrzywdzonych – podkreślił. Proces Jacka G. ruszył. O tym, ile lat spędzi za kratami recydywista, zdecyduje sąd.
“Krwawy Tulipan” znów przed sądem
Zabił nożem swojego 16-letniego kolegę
Taki sztorm to atrakcja dla turystów nad morzem
/4
Gryń Przemysław / newspix.pl
Oskarżony zasłaniał twarz kapturem.
/4
Gryń Przemysław / newspix.pl
Jacek G. na salę sądową trafił z aresztu śledczego, gdzie przebywa od lutego zeszłego roku.








